• Wpisów: 105
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 81 dni temu, 00:18
  • Licznik odwiedzin: 6 333 / 335 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
wonderful.life
 
Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, do wygrania kosmetyki marki essence. Więcej informacji na: alfabeturody.blogspot.com/2012/02/konkurs.html

1adxdfx.jpg
 

wonderful.life
 
*Czerwone paznokcie są dla mnie jak mała czarna- podkreślają kobiecość, są eleganckie i ponadczasowe. Czerwony lakier modny jest zawsze i pasuje zarówno na dzień jak i na wieczór. Przy wyborze czerwonego lakieru do paznokci warto się zastanowić nad jego odcieniem i dobrać jak najlepiej współgrający z kolorem naszej karnacji. Bez względu na to czy paznokcie są krótkie czy długie zawsze należy pamiętać o tym, aby były zadbane i starannie pomalowane, warto poświęcić dłuższą chwilę, bo pośpiech w tym przypadku nie jest naszym sprzymierzeńcem. Przez ostatni tydzień(!) na moich paznokciach gościł lakier Duri Pure Red, któremu z przyjemnością poświęcę dzisiejszy post*

A201201272639.jpg


W ostatnim poście prezentowałam lakier firmy Duri w odcieniu Lavender The Magnificent, wspominam o nim w tym momencie ponieważ opis buteleczki oraz pędzelka jest dokładnie taki sam w przypadku obu lakierów, dlatego zacytuje samą siebie z poprzedniego postu:  
Lakier znajduje się w poręcznej szklanej buteleczce o pojemności 15ml, która dzięki tłoczonej na szkle nazwie firmy oraz śnieżnobiałej wieńczącej opakowanie zakrętce prezentuje się bardzo elegancko i prosto. Na spodzie buteleczki umieszczone są wszystkie najistotniejsze informacje. Pędzelek- klasyczny prostokątny o odpowiedniej szerokości, pozwalający na dokładne porycie płytki paznokcia za dwoma pociągnięciami.

B201201272640.jpg


*Kolor lakieru to stuprocentowa, bezdrobinkowa, kremowa, czysta czerwień. Odcień jest bardzo nasycony i pasuje do większości karnacji*

b201202102716.jpg


Lakier dobrze kryje, jednak przy pierwszej warstwie patrząc na paznokcie "pod światło" w niektórych miejscach prześwitywały białe końcówki paznokci, dlatego tradycyjnie już pokryłam paznokcie drugą warstwa, wtedy kolor był jednolity a paznokcie dzięki kolejnej warstwie dodatkowe zabezpieczone. Lakier nie bąbelkuje, dobrze się rozprowadza, błyskawicznie schnie (wystarczyło 10 minut aby lakier osiągnął zupełną twardość- odporność na odgniecenia itp.) i co najważniejsze jest niesamowicie trwały. Kolor Pure Red testowałam również bez żadnego zabezpieczenia w postaci top coatu i nosiłam go całe 7 dni. Test ten lakier przeszedł znakomicie, po czterech dniach delikatnie na niektórych paznokciach wytarł się na końcach, ale nie było to widoczne, natomiast bez odprysków, zadrapań czy odgnieceń lakier wytrzymał na moich zdrowych paznokciach cały tydzień. Lakiery Duri są produktami profesjonalnymi o świetnej jakości, kolory są niesamowicie nasycone, a malowanie nimi paznokci to sama przyjemność, warto je wypróbować!

Sugerowana cena detaliczna za 15ml lakieru firmy Duri wynosi 35zł. Pełna paleta kolorów oraz możliwość zakupu na www.duri.pl - ja już upatrzyłam sobie kilka pięknych odcieni.

Lakier Pure Red możecie kupić tutaj
Lakier Lavender The Magnificent możecie kupić tutaj
  • awatar Olć: Masz przesliczne paznokcie! Pozazdrościc tylko! :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

wonderful.life
 
*W ostatnim czasie podjęłam współpracę z firmą a.i. Polska, będącej wyłącznym dystrybutorem marek Essie oraz Nail Tek. Lakiery wcześniej wymienionych firm dostępne są w najlepszych gabinetach kosmetycznych oraz w perfumeriach Douglas i Sephora. Dzięki uprzejmości Pani Edyty otrzymałam do testowania dwa lakiery firmy Nail Tek. Jeden w odcieniu intensywnego różu o nazwie What a Melon, drugi w kolorze czystej czerni o równie ciekawej nazwie Midnight Madness*

a201202102718.jpg


b201202102724.jpg


*Jak już pewnie wcześniej mogłyście zauważyć w ostatnim czasie na moim blogu pojawił się również banner reklamowy firmy Pilomax z firmą podjęłam współpracę wcześniej jednak z powodu awarii aparatu nie mogłam dodać zdjęć produktów, które otrzymałam do przetestowania, ale dzisiaj wszystko nadrabiam. Firma Pilomax jest bezpośrednim i jedynym w Polsce przedstawicielem angielskiego producenta kosmetyków do włosów Richards & Appleby Ltd. Produktów Pilomax szukajcie w dobrych aptekach*
Do testowania otrzymałam:
- regenerującą maskę do włosów Henna Wax
- odżywczą maskę do włosów Aloes Wax (próbka)
- regenerującą maskę do włosów zniszczonych jasnych Kamille Wax (próbka)
- 3 saszetki szamponu oczyszczającego Henna Wax

c201202082694.jpg


Z racji otrzymania szamponów i masek do włosów Pilomax wszystkie dotychczas używane przeze mnie szampony i maseczki zostały odstawione w celu dokładnego przetestowania wyżej prezentowanych produktów. Maseczkę Aloes Wax testuję jako pierwszą i już wkrótce możecie spodziewać się jej recenzji.

Jestem lakieroholiczką, a od kilku miesięcy włosomaniaczką bardzo mnie to cieszy, że będę mogła zrecenzować powyżej prezentowane produkty.
  • awatar Olć: Miałam kiedyś ta maskę z Henny Wax i naprawdę kondycja moich włosów się poprawiła. Ale z racji, że jestem strasznie niecierpliwa, to jej aplikacja była dla mnie koszmarem :P
Pokaż wszystkie (1) ›
 

wonderful.life
 
*W ostatnim wpisie dotyczącym nowości w mojej kosmetyczce pisałam o lakierach firmy Duri, zauważyłam że zainteresowała Was marka, bo części z Was podobnie jak i mnie wcześniej nie była ona znana. Jak już świetnie wiecie jestem lakieroholiczką, każdy nowy kolor na paznokciach powoduje uśmiech na mojej twarzy, tak też było w przypadku lakieru prezentowanego w dzisiejszym poście o intrygującej nazwie Lavendet The Magnificent*

C201201272641.jpg


Jak tylko zobaczyłam ten kolor, wiedziałam że to właśnie on najprędzej zagości na moich paznokciach. Kiedy już pomalowałam nim paznokcie byłam zachwycona nie tylko  kolorem, ale również czasem schnięcia oraz trwałością. Duri Lavender The Magnificent to niesamowicie nasycony kolor lawendowy- piękny łagodny fiolet. Kiedy uniesiemy buteleczkę pod światło dostrzec można delikatny różowy shimmer, który po pomalowaniu lakierem paznokci zupełnie znika.

Lakier znajduje się w poręcznej szklanej buteleczce o pojemności 15ml, która dzięki tłoczonej na szkle nazwie firmy oraz śnieżnobiałej wieńczącej opakowanie zakrętce prezentuje się bardzo elegancko i prosto. Na spodzie buteleczki umieszczone są wszystkie najistotniejsze informacje. Pędzelek- klasyczny prostokątny o odpowiedniej szerokości, pozwalający na dokładne porycie płytki paznokcia za dwoma pociągnięciami.

D201201272642.jpg


Lakier dobrze kryje, już jedna warstwa wystarczy na dokładne pokrycie paznokcia, ja jednak z zasady zawszę wolę dać dwie cieńsze- lakier wtedy stanowi lepszą powłokę ochronną dla paznokci.

Kolor ma ładny choć delikatny połysk, wykończenie tradycyjne dla większości lakierów- kremowe- czysta lawenda!

a201202052667.jpg


Trwałość lakieru testowałam bez użycia topcoatu (lakieru nawierzchniowego) i muszę przyznać, że jest całkiem zadowalająca, końcówki zaczęły się delikatnie ścierać po trzech dniach, zaznaczam że to dobry wynik przy wykonywaniu codziennych czynności domowych (mycie naczyń, sprzątanie itp.), lakier na paznokciach cieszył oczy przez całe 6 dni bez odprysków, odgnieceń tylko jak wcześniej wspomniałam z delikatnie wytartymi końcówkami.

Czas schnięcia lakieru Duri na paznokciach jest błyskawiczny, obecnie to najszybciej schnący lakier jaki posiadam (wygrał nawet z moimi ulubionymi lakierami O.P.I) całkowitą twardość osiąga po 10-15 minutach (bez użycia jakichkolwiek przyspieszaczy).

a201202042660.jpg


a201202042664.jpg


a201202052668.jpg


Sugerowana cena detaliczna za 15ml lakieru firmy Duri wynosi 35zł. Cena dosyć wysoka (bynajmniej jak na studencką kieszeń ;D), ale ja kolejnym razem miałam przyjemność przekonać się o świetnej jakości lakierów z USA, jak wiecie dotychczas byłam wielką fanką lakierów OPI teraz do grona ulubieńców dołączyły lakiery Duri i potwierdziły moje pochlebne zdanie o lakierach do paznokci zza oceanu.

Pełna paleta kolorów oraz możliwość zakupu na www.duri.pl - ja już upatrzyłam sobie kilka pięknych odcieni.

P.S. Zdradzę Wam w tajemnicy, że moja mama w chwili pisania tej notki podkrada mi Lavender The Magnificent i zauroczona kolorem maluje paznokcie, choć nigdy wcześniej nie podejrzewałabym jej o zamiłowanie do takich odcieni ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

wonderful.life
 
*Malowanie paznokci jest jedną z czynności, które bardzo lubię. Opiłowane i starannie pomalowane paznokcie są wręcz obowiązkowym elementem mojego wizerunku. Jednak jest pewien etap wykonywania nowego mani który do pewnego momentu był dla mnie bardzo uciążliwy. Tym momentem jest czas po malowaniu paznokci, kiedy lakier schnie. Zawsze malowałam paznokcie wieczorem, przed snem, zwykle rano budziłam się z pięknymi pazurkami, zdarzało się jednak czasem, że kładłam się do łóżka z (jak się później okazywało) jeszcze lekko wilgotnym lakierem, o czym po przebudzeniu świadczyła odciśnięta na pazurkach tekstura pościeli. To powodowało, że nie musiałam wstać z łóżka lewą nogą żeby mieć zepsuty humor... Po kilku takich przykrych porankach postanowiłam zainwestować w preparat przyspieszający wysychanie lakieru. Pierwszym zakupem był przyspieszacz w sprayu później skusiłam się na kropelki- oba produkty pochodzą z Essence. Postanowiłam zrobić porównanie, które mam nadzieję dla wielu z Was okaże się przydatne*  

I201201272648.jpg

Jeszcze w zeszłym roku szukając wysuszaczy lakieru do paznokci udałam się do Natury, wiedziałam że Essence oferuje produkt tego typu więc skusiłam się na dostępny w szafie wysuszacz w sprayu. Wysuszacz znajduje się w małym, poręcznym opakowaniu o pojemności 50ml. Zapłaciłam za niego 9,90zł.

d.jpg

Wysuszacz rozpyla delikatną mgiełkę o słodkim, nieco duszącym zapachu, który bardzo szybko się ulatnia. Jego nieumiejętna aplikacja, powoduję osadzanie się preparatu na wszystkim dookoła. Należy uważać, aby nie spryskać paznokci ze zbyt małej odległości- wtedy małe kropelki na lakierze gwarantowane.
Zarówno jeden jak i drugi wysuszają lakier na piątkę ich dodatkową zaleta jest formuła delikatnego olejku, który natłuszcza skórki wokół paznokcia. Tworzy na lakierze delikatną powłokę ochronną, jednak do całkowitego wysuszenia lakieru (twardość na której nic się nie odbije) potrzebujemy 10-15 minut.  

s201110282223.jpg

Nie będę ukrywała, że ten wysuszacz darzę mniejszą sympatią, a to wszystko za sprawą jego kolegi w kropelkach, który jest o wiele bardziej precyzyjny. Jak na mój pierwszy wysuszacz spisał się bardzo dobrze, sprostał moim oczekiwaniom jednak forma w sprayu niezbyt przypadła mi do gustu, dlatego przerzuciłam się na kropelki Express Dry Drops, bez których obecnie nie wyobrażam sobie manicuru.

G201201272645.jpg

Kropelki są rewelacyjne! Wysuszacz ma konsystencję olejku, dwie kropelki nałożone na paznokieć wysuszają zupełnie lakier w 10 minut. Pipetka zapewnia precyzyjną aplikację, przez konsystencję produkt spływa z paznokci po palcach co powoduje unieruchomienie na kilka minut. Dzięki temu produktowi nałożonemu przed snem na świeżo pomalowane paznokcie, rano nie ma na nich śladów jakichkolwiek odcisków. Oczywiście nie radzę zaraz po użyciu preparatu myć naczyń czy wkładać dłonie do kieszeni, bo wtedy zepsuty mani macie jak w banku ;)
Pjemność: 8ml
Cena: ok. 9zł
H201201272647.jpg

*W przypadku obu preparatów zmodyfikowałam nieco "instrukcję obsługi" dzięki czemu działają świetnie, oto moje sposoby na idealnie suche paznokcie z wysuszaczami Essence*:
1. Nałóż lakier odczekaj 30 sekund- zdecydowanie za krótko, przed użyciem preparatu musimy poczekać chwilkę żeby lakier delikatnie podsechł, według mnie optymalny czas to 2-3 minuty, po nałożeniu preparatu na lekko podeschnięty lakier nowy mani wysycha w błyskawicznym tempie.
2. Zanim spryskamy bądź nałożymy kropelki na paznokcie należy położyć pod dłonie ręczniczek lub chusteczkę higieniczną w celu uniknięcia otłuszczenia mebli i siebie ;)
3. Jeżeli lakier jest beznadziejnej jakości lub stary nawet wysuszacz nie poradzi sobie z taką "siłą oporu" ;)

*Moim faworytem są kropelki Ekspress Dry Drops, jeżeli poszukujecie dobrego wysuszacza, machanie dłońmi z świeżo pomalowanymi paznokciami Was nudzi, a ciągłe dmuchanie na pazurki męczy- mogę polecić Wam te produkty Essence- wybór formy zależy od Was ja jednak kropelki stawiam na pierwszym miejscu*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

wonderful.life
 
*Panująca obecnie aura, nastraja mnie do tworzenie makijaży delikatnych, ale jednocześnie pasujących do zimowej kolorystyki, kojarzących się z mrozem, śniegiem oraz szronem. Taki jest też mój mroźny makijaż oczu prezentowany w dzisiejszym poście, prym wiodą chłodne barwy- biel oraz srebro, wyrazistym akcentem jest czarna kreska z "ogonkiem" delikatnie uniesionym ku górze. Makijaż w takim wydaniu nadaje się świetnie na dzień, ale będzie też dobrą propozycją na wieczorne wyjścia dla dziewczyn które rozpoczynają przygodę z makijażem*
Kosmetyki użyte w makijażu:
- baza pod cienie Joko Virtual
- biały oraz srebrny cień z paletki Sensique "Glamour Palette" nr 109
- żelowy eyeliner Essence- 01 Midnight In Paris
- tusz do rzęs Maybelline Colossal Volum' Express

a201202052670.jpg


a201202052675.jpg


a201202052676.jpg
 

wonderful.life
 
*Lakiery do paznokci to kosmetyk którego w mojej kosmetyczce nigdy za wiele, nawet gdybym miała ją wypełnioną nimi po brzegi dla kolejnego pięknego koloru ukrytego w szklanej buteleczce zawsze znajdzie się miejsce. Zaczynam obawiać się, że to pewne uzależnienie, ale tłumaczę sobie to tym, że tylko kobieta jest w stanie dostrzec moc koloru kryjącego się buteleczce lakieru, odpowiednia barwa na paznokciach nie jest tylko uzupełnieniem wizerunku, często potrafi dodać smaczku naszemu stylowi, a także wprowadzić w nastrój. Zresztą wszystkie świetnie wiemy, że ponadczasowa czerwień w eleganckim wydaniu bez wątpienia działa pozytywnie na mężczyzn* ;)

*Otrzymałam ostatnio mały zestaw lakierów firmy Duri i przyznam się Wam, że poznaję to co jeszcze jest dla mnie nieznane, dlatego pozwolę sobie przybliżyć Wam nieco tą markę. Zwróćcie uwagę na ciekawą ofertę marki- wspaniała kolorystyka, ciekawe nazwy i jakość prosto z USA są atutem produktów Duri.*

Untitled1.jpg


Informacje od producenta:
Zapomnij o nudnych, starych kolorach!Sprawdź "uzależnione od miłości" profesjonalne lakiery do paznokci marki Duri. Każda nowa pora roku przyniesie Ci prosto z USA 12 nowych, wspaniałych kolorów, zgodnych z najnowszymi trendami w modzie. Niepowtarzalna trwałość, bogata paleta odcieni, przystępna cena a także intrygujące nazwy, tj. Beverly Hills Red, Sex in the City, Ferrari Red, Mulen Rouge, Coquette to tylko niektóre z zalet lakierów Duri. Duri to nie tylko profesjonalne lakiery kolorowe. To także specjalistyczne produkty do pielęgnacji paznokci, tj. odżywki, bazy, oliwki, wysuszacze, utwardzacze, dzięki którym Twój manikiur jak i pedikiur będzie perfekcyjny.

STRONA FIRMOWA: www.duri.pl, sugerowana detaliczna cena lakieru 35 zł

Untitled2.jpg


Untitled3.jpg


Untitled4.jpg


Untitled5.jpg


*Zestaw składa się z dwóch lakierów kolorowych oraz lakieru nawierzchniowego, produkty są uroczo zapakowane- otrzymanie takiego drobiazgu sprawiło mi wiele radości.*
v201201232613.jpg


b201201232615.jpg

*Jak się Wam podobają lakiery Duri? A może miałyście je i chcecie się podzielić swoją opinią- czekam na Wasze komentarze!* :)
  • awatar Arabska Mamba: Wyglądają jak Essie! Matko jakie cuuudowne kolory! A te pastele! Jestem zaaakochana!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

wonderful.life
 
*Cienie pod oczami potrafią przysporzyć nam wielu kłopotów, sprawiają że twarz wygląda na zmęczoną, a w efekcie nawet starannie wykonany makijaż oka nie ratuje nas z tej sytuacji. Powodem powstawania cieni jest zmęczenie, długa praca przed monitorem komputera, nieprzespana noc, ale są również osoby dla których ciemne kręgi pod oczami mają podłoże genetyczne. Każdy kto zmaga się z tym problemem dobrze wie, że jedynym sposobem na zamaskowanie cieni jest użycie korektora. Należy pamiętać o tym, że w delikatne okolice oczu nałożony wcześniej punktowo korektor wklepujemy, nie wcieramy!, aby nie naciągać delikatnej skóry. Moje cienie pod oczami nie są intensywne, ale kiedy siedzę długo w nocy przed komputerem lub na imprezie rano sam podkład nie daje sobie z nimi rady i wtedy sięgam po korektor. Obecnie mam w swojej kosmetyczce korektor mineralny Bell i to właśnie jemu poświęcę najwięcej uwagi  w tej notce.*

a201112092411.jpg


*Opis producenta*
Likwiduje oznaki zmęczenia oraz cienie pod oczami. Połączenie aktywnych składników roślinnych takich jak: proteiny pszenicy i wyciąg z nasion chleba świętojańskiego tworzy Lift - Active Complex, który :
- lekko napina i rozświetla zmęczoną skórę pod oczami,
- daje natychmiastowy efekt wygładzonych zmarszczek i wypoczętego oka.
Delikatna i cienka skóra pod oczami od razu zyskuje gładkość i napięcie.
Zawiera filtr UVB.

                       *MOJA RECENZJA*
Wybrałam odcień najjaśniejszy czyli 01. Korektor ma lekką konsystencję, półpłynną. Zaraz po nałożeniu należy chwilę odczekać wtedy jego formuła staje się bardziej zwarta przez co lepiej kryje, ale nadal jego rozprowadzenie jest bardzo łatwe. Co ważne korektor nie pozostawia pudrowej warstewki na skórze, ani nie przesusza delikatnych okolic oczu. Korektor dobrze kryje cienie, jednak zaznaczam, że z bardzo ciemnymi sińcami nie da sobie rady. Delikatnie rozświetla okolice oczu i nadaje spojrzeniu świeżości. W moim przypadku nie podkreślił żadnych zmarszczek, ani w nie zbierał się w załamaniach skóry. Odcień 01 po chwili od aplikacji przybiera różowe tony, mnie niestety nikt wcześniej o tym nie poinformował (całe szczęście po nałożeniu podkładu kolor dopasowuje się), ale teraz już wiem żeby przy kolejnym zakupie wybrać numerek 02.

a201112092412.jpg


Za 10 zł otrzymujemy dobry korektor, radzi sobie z cieniami, natomiast jeżeli macie łzawiące oczy lub często się wzruszacie, muszę Was poinformować, że korektor rozpływa się pod wpływem łez, a po chwili znika. Opakowanie wygodne z aplikatorem pozwalającym na nałożenie kosmetyku w wybranych miejscach. Korektor Bell jest całkiem fajny, ładnie wyrównuje koloryt skóry od oczami , ale jego największą wadą jest trwałość, każdej z nas czasem może zdarzyć się uronić łzę, ale bez względu czy to z powodu smutku czy radości chcemy, żeby kosmetyk trzymał się na swoim miejscu, a nie spływał po twarzy.

1aOstatnio zaktualizowane7.jpg


*Ocena końcowa: 3/6*
  • awatar Apple♥: świetny jest korektor z Rimmela :D
  • awatar Addiction: uwielbiam ten korektor :) mam wielkie worki pod oczami i jako jedyny sobie z nimi radzi :)
  • awatar BabskieMazidła!: Ja lubie ten korektor-jak za takie pieniazki to jest naprawde fajny,z tym ze ja nie mam sincow pod oczakmi :-) Lubie to ze delikatnie rozswietla :-)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

wonderful.life
 
*Święta Bożego Narodzenia to wspaniały czas spędzony w rodzinnym gronie, wreszcie jest chwila żeby spokojnie usiąść przy stole, spojrzeć sobie głęboko w oczy i porozmawiać. Mi te dni minęły w gronie rodzinnym jak pewnie większości z Was- za stołem, było dużo śmiechu, rozmów, wspaniałego jedzenia, obdarowywania się prezentami. Uwielbiam obdarowywać moich bliskich prezentami, a największą radość sprawiło mi to, że prezenty ode mnie były bardzo trafione- sprawdziła się zasada, żeby nie stawiać na podarki praktyczne, a takie które sprawiają radość. Mi również Mikołaj przyniósł kilka paczek i dziś pokaże Wam co w nich znalazłam... ale jest jeden "podarek" nieplanowany- po świętach przybyło mi chyba dodatkowych 10 kilogramów* ;))

201112272475.jpg


a201112272480.jpg

Stroik wykonany przeze mnie...
i prezenty, które otrzymałam:
Zapachy, zapachy i jeszcze raz piękne zapachy- czyli to co uwielbiam!
a201112272481.jpg

Zestaw SPA Palmolive i zestaw kosmetyków Dove- jako kosmetykoholiczka twierdzę, że kosmetyków nigdy za wiele ;)
a201112272484.jpg

Świeczki- czyli coś co  u mnie w domu jest w niemal każdym pomieszczeniu, tworzą nastrój i magiczną atmosferę. Słodki aniołek, który jak się dowiedziałam ma pilnować żebym była "grzeczną dziewczynką".
a201112272485.jpg
  • awatar Olciiaa XD: super prezenty ;) wbijaj
  • awatar Czekoladowyjogurt: Bardzo ładne prezenty, a w święta niestety tak jest, że waży się więcej :) Pozdrawiam :*
  • awatar Znormalizowana: moja mama używa tego zapachu Elizabeth Arden 5-th Avenue i bardzo sobie go ceni. dla mnie jest on odrobinę za słodki :) najbardziej lubię dostawac takie zestawy np. Dove czy Nivea bardzo praktyczne i zawsze trafione! :)
Pokaż wszystkie (8) ›
 

wonderful.life
 

*Marzysz o idealnie wyglądającym makijażu bez względu na porę dnia? Sięgnij po bibułki matujące!*

Posiadaczki cery tłustej i mieszanej (do których i ja się zaliczam) wiedzą najlepiej, że aby wykonany rano makijaż utrzymał się w nienagannym stanie do wieczora trzeba dokonać pewnych "poprawek", bo mimo dobrze dobranego podkładu i pudru nasza cera i tak po kilku godzinach spędzonych w ciepłym pomieszczeniu zaczyna się błyszczeć. Widząc błysk na twarzy biegniemy do toalety w celu "przypudrowania noska", ale po co dokładać skórze kolejnych warstw skoro za pomocą bibułek matujących możemy przywrócić świeżość makijażowi bez dodatkowego obciążania cery. Bibułki matujące mają za zadanie zebrać nadmiar sebum z twarzy, nie niszcząc przy tym makijażu. Są świetnym rozwiązaniem kiedy chcemy szybko poprawić makijaż, a jesteśmy w szkole lub pracy. Kiedy zauważę na moją twarzy niekontrolowany błysk sięgam po bibułki matujące z Wibo. Zawsze mam je w torebce, bo spełniają swoją rolę oraz są tanie.
w4.jpg

Cena: 5zł
Ilość bibułek w opakowaniu: 40 sztuk
Gdzie kupić: drogerie Rossmann

Opis producenta: Łatwe i wygodne w użyciu bibułki dające efekt natychmiastowego zmatowienia. Wchłaniają nadmiar sebum bez naruszania maijażu i likwidują nieestetyczne błyszczenie skóry, zapewniając świeży i idealnie matowy wygląd w ciągu dnia.

Sposób użycia: Pojedynczy płatek przyłożyć do świecącej skóry twarzy i na chwilę mocno przycisnąć. Nie pocierać skóry, żeby nie uszkodzić makijażu. Tak oczyszczoną skórę można ponownie przypudrować. Bibułki można stosować dowolną ilość razy w ciągu dnia. Wyrób jednorazowy- zużytą bibułkę wyrzucić.
                       
                           *MOJA RECENZJA*
w3.jpg

Bibułki spełniają swoją podstawową rolę- zbierają sebum z  twarzy nie naruszając makijażu. Przykładając delikatnie pojedynczą bibułkę do świecącego się miejsca możemy zaobserwować jak ten mały, niepozorny kawałek papieru pochłania sebum i pozwala znów cieszyć się świeżym wyglądem. Posiadam cerę mieszaną na której błysk najczęściej pojawia się w okolicach nosa i na czole, na idealne zmatowienie tych obszarów zużywam zwykle od jednej do dwóch bibułek. Jeżeli efekt zmatowienia chcę zatrzymać na dłużej pudruję twarz i właśnie tak poprawiony makijaż sprawia, że wyglądam jak gdybym dopiero co go wykonała. Opakowanie to zwykły kartonik, który mimo iż nieco zbyt giętki zabezpiecza bibułki przed samodzielnym przemieszczaniem się ich po torebce. Podsumowując bibułki to świetna sprawa dla osób borykających się z problemem błyszczenia cery, bibułki Wibo mam w swojej torebce nieprzerwanie od roku i jestem z nich zadowolona, bo to dobre tradycyjne bibułki spełniające swoje zadanie. Ściągają nadmiar sebum, ale o zupełne zmatowienie musimy zadbać same używając odrobiny pudru.
w1.jpg
  • awatar beautybypatrycja: tez ich uzywam, i to sa moje pierwsze takie bibulki:) jestem z nich zadowolona
  • awatar Tasiulencja: Też mam cerę mieszaną i chyba już czas najwyższy zakupić takie bibułki. ;)
  • awatar DobreWróżki: słyszałam, że od częstego używania bibułek na twarzy robią się jakieś niewidoczne na pierwszy rzut oka podskórne 'kaszaki', nie wiem jak to nazwać. ale sama nie używałam także polecam poczytać na ten temat :) A.
Pokaż wszystkie (4) ›