• Wpisów:106
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:03
  • Licznik odwiedzin:40 745 / 2560 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
*Lubisz modę i podglądać styl innych?*

http://kates-style.blogspot.com/
http://kates-style.blogspot.com/
http://kates-style.blogspot.com/

Wyraź swoją opinię, zostaw po sobie ślad.
Zapraszam gorąco!
 

 
Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, do wygrania kosmetyki marki essence. Więcej informacji na: http://alfabeturody.blogspot.com/2012/02/konkurs.html
 

 
*Czerwone paznokcie są dla mnie jak mała czarna- podkreślają kobiecość, są eleganckie i ponadczasowe. Czerwony lakier modny jest zawsze i pasuje zarówno na dzień jak i na wieczór. Przy wyborze czerwonego lakieru do paznokci warto się zastanowić nad jego odcieniem i dobrać jak najlepiej współgrający z kolorem naszej karnacji. Bez względu na to czy paznokcie są krótkie czy długie zawsze należy pamiętać o tym, aby były zadbane i starannie pomalowane, warto poświęcić dłuższą chwilę, bo pośpiech w tym przypadku nie jest naszym sprzymierzeńcem. Przez ostatni tydzień(!) na moich paznokciach gościł lakier Duri Pure Red, któremu z przyjemnością poświęcę dzisiejszy post*


W ostatnim poście prezentowałam lakier firmy Duri w odcieniu Lavender The Magnificent, wspominam o nim w tym momencie ponieważ opis buteleczki oraz pędzelka jest dokładnie taki sam w przypadku obu lakierów, dlatego zacytuje samą siebie z poprzedniego postu:
Lakier znajduje się w poręcznej szklanej buteleczce o pojemności 15ml, która dzięki tłoczonej na szkle nazwie firmy oraz śnieżnobiałej wieńczącej opakowanie zakrętce prezentuje się bardzo elegancko i prosto. Na spodzie buteleczki umieszczone są wszystkie najistotniejsze informacje. Pędzelek- klasyczny prostokątny o odpowiedniej szerokości, pozwalający na dokładne porycie płytki paznokcia za dwoma pociągnięciami.


*Kolor lakieru to stuprocentowa, bezdrobinkowa, kremowa, czysta czerwień. Odcień jest bardzo nasycony i pasuje do większości karnacji*


Lakier dobrze kryje, jednak przy pierwszej warstwie patrząc na paznokcie "pod światło" w niektórych miejscach prześwitywały białe końcówki paznokci, dlatego tradycyjnie już pokryłam paznokcie drugą warstwa, wtedy kolor był jednolity a paznokcie dzięki kolejnej warstwie dodatkowe zabezpieczone. Lakier nie bąbelkuje, dobrze się rozprowadza, błyskawicznie schnie (wystarczyło 10 minut aby lakier osiągnął zupełną twardość- odporność na odgniecenia itp.) i co najważniejsze jest niesamowicie trwały. Kolor Pure Red testowałam również bez żadnego zabezpieczenia w postaci top coatu i nosiłam go całe 7 dni. Test ten lakier przeszedł znakomicie, po czterech dniach delikatnie na niektórych paznokciach wytarł się na końcach, ale nie było to widoczne, natomiast bez odprysków, zadrapań czy odgnieceń lakier wytrzymał na moich zdrowych paznokciach cały tydzień. Lakiery Duri są produktami profesjonalnymi o świetnej jakości, kolory są niesamowicie nasycone, a malowanie nimi paznokci to sama przyjemność, warto je wypróbować!

Sugerowana cena detaliczna za 15ml lakieru firmy Duri wynosi 35zł. Pełna paleta kolorów oraz możliwość zakupu na www.duri.pl - ja już upatrzyłam sobie kilka pięknych odcieni.

Lakier Pure Red możecie kupić tutaj
Lakier Lavender The Magnificent możecie kupić tutaj
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*W ostatnim czasie podjęłam współpracę z firmą a.i. Polska, będącej wyłącznym dystrybutorem marek Essie oraz Nail Tek. Lakiery wcześniej wymienionych firm dostępne są w najlepszych gabinetach kosmetycznych oraz w perfumeriach Douglas i Sephora. Dzięki uprzejmości Pani Edyty otrzymałam do testowania dwa lakiery firmy Nail Tek. Jeden w odcieniu intensywnego różu o nazwie What a Melon, drugi w kolorze czystej czerni o równie ciekawej nazwie Midnight Madness*



*Jak już pewnie wcześniej mogłyście zauważyć w ostatnim czasie na moim blogu pojawił się również banner reklamowy firmy Pilomax z firmą podjęłam współpracę wcześniej jednak z powodu awarii aparatu nie mogłam dodać zdjęć produktów, które otrzymałam do przetestowania, ale dzisiaj wszystko nadrabiam. Firma Pilomax jest bezpośrednim i jedynym w Polsce przedstawicielem angielskiego producenta kosmetyków do włosów Richards & Appleby Ltd. Produktów Pilomax szukajcie w dobrych aptekach*
Do testowania otrzymałam:
- regenerującą maskę do włosów Henna Wax
- odżywczą maskę do włosów Aloes Wax (próbka)
- regenerującą maskę do włosów zniszczonych jasnych Kamille Wax (próbka)
- 3 saszetki szamponu oczyszczającego Henna Wax


Z racji otrzymania szamponów i masek do włosów Pilomax wszystkie dotychczas używane przeze mnie szampony i maseczki zostały odstawione w celu dokładnego przetestowania wyżej prezentowanych produktów. Maseczkę Aloes Wax testuję jako pierwszą i już wkrótce możecie spodziewać się jej recenzji.

Jestem lakieroholiczką, a od kilku miesięcy włosomaniaczką bardzo mnie to cieszy, że będę mogła zrecenzować powyżej prezentowane produkty.
  • awatar Bike.on.flowers: Miałam kiedyś ta maskę z Henny Wax i naprawdę kondycja moich włosów się poprawiła. Ale z racji, że jestem strasznie niecierpliwa, to jej aplikacja była dla mnie koszmarem :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*W ostatnim wpisie dotyczącym nowości w mojej kosmetyczce pisałam o lakierach firmy Duri, zauważyłam że zainteresowała Was marka, bo części z Was podobnie jak i mnie wcześniej nie była ona znana. Jak już świetnie wiecie jestem lakieroholiczką, każdy nowy kolor na paznokciach powoduje uśmiech na mojej twarzy, tak też było w przypadku lakieru prezentowanego w dzisiejszym poście o intrygującej nazwie Lavendet The Magnificent*


Jak tylko zobaczyłam ten kolor, wiedziałam że to właśnie on najprędzej zagości na moich paznokciach. Kiedy już pomalowałam nim paznokcie byłam zachwycona nie tylko kolorem, ale również czasem schnięcia oraz trwałością. Duri Lavender The Magnificent to niesamowicie nasycony kolor lawendowy- piękny łagodny fiolet. Kiedy uniesiemy buteleczkę pod światło dostrzec można delikatny różowy shimmer, który po pomalowaniu lakierem paznokci zupełnie znika.

Lakier znajduje się w poręcznej szklanej buteleczce o pojemności 15ml, która dzięki tłoczonej na szkle nazwie firmy oraz śnieżnobiałej wieńczącej opakowanie zakrętce prezentuje się bardzo elegancko i prosto. Na spodzie buteleczki umieszczone są wszystkie najistotniejsze informacje. Pędzelek- klasyczny prostokątny o odpowiedniej szerokości, pozwalający na dokładne porycie płytki paznokcia za dwoma pociągnięciami.


Lakier dobrze kryje, już jedna warstwa wystarczy na dokładne pokrycie paznokcia, ja jednak z zasady zawszę wolę dać dwie cieńsze- lakier wtedy stanowi lepszą powłokę ochronną dla paznokci.

Kolor ma ładny choć delikatny połysk, wykończenie tradycyjne dla większości lakierów- kremowe- czysta lawenda!


Trwałość lakieru testowałam bez użycia topcoatu (lakieru nawierzchniowego) i muszę przyznać, że jest całkiem zadowalająca, końcówki zaczęły się delikatnie ścierać po trzech dniach, zaznaczam że to dobry wynik przy wykonywaniu codziennych czynności domowych (mycie naczyń, sprzątanie itp.), lakier na paznokciach cieszył oczy przez całe 6 dni bez odprysków, odgnieceń tylko jak wcześniej wspomniałam z delikatnie wytartymi końcówkami.

Czas schnięcia lakieru Duri na paznokciach jest błyskawiczny, obecnie to najszybciej schnący lakier jaki posiadam (wygrał nawet z moimi ulubionymi lakierami O.P.I) całkowitą twardość osiąga po 10-15 minutach (bez użycia jakichkolwiek przyspieszaczy).




Sugerowana cena detaliczna za 15ml lakieru firmy Duri wynosi 35zł. Cena dosyć wysoka (bynajmniej jak na studencką kieszeń ;D), ale ja kolejnym razem miałam przyjemność przekonać się o świetnej jakości lakierów z USA, jak wiecie dotychczas byłam wielką fanką lakierów OPI teraz do grona ulubieńców dołączyły lakiery Duri i potwierdziły moje pochlebne zdanie o lakierach do paznokci zza oceanu.

Pełna paleta kolorów oraz możliwość zakupu na www.duri.pl - ja już upatrzyłam sobie kilka pięknych odcieni.

P.S. Zdradzę Wam w tajemnicy, że moja mama w chwili pisania tej notki podkrada mi Lavender The Magnificent i zauroczona kolorem maluje paznokcie, choć nigdy wcześniej nie podejrzewałabym jej o zamiłowanie do takich odcieni
 

 
*Malowanie paznokci jest jedną z czynności, które bardzo lubię. Opiłowane i starannie pomalowane paznokcie są wręcz obowiązkowym elementem mojego wizerunku. Jednak jest pewien etap wykonywania nowego mani który do pewnego momentu był dla mnie bardzo uciążliwy. Tym momentem jest czas po malowaniu paznokci, kiedy lakier schnie. Zawsze malowałam paznokcie wieczorem, przed snem, zwykle rano budziłam się z pięknymi pazurkami, zdarzało się jednak czasem, że kładłam się do łóżka z (jak się później okazywało) jeszcze lekko wilgotnym lakierem, o czym po przebudzeniu świadczyła odciśnięta na pazurkach tekstura pościeli. To powodowało, że nie musiałam wstać z łóżka lewą nogą żeby mieć zepsuty humor... Po kilku takich przykrych porankach postanowiłam zainwestować w preparat przyspieszający wysychanie lakieru. Pierwszym zakupem był przyspieszacz w sprayu później skusiłam się na kropelki- oba produkty pochodzą z Essence. Postanowiłam zrobić porównanie, które mam nadzieję dla wielu z Was okaże się przydatne*

Jeszcze w zeszłym roku szukając wysuszaczy lakieru do paznokci udałam się do Natury, wiedziałam że Essence oferuje produkt tego typu więc skusiłam się na dostępny w szafie wysuszacz w sprayu. Wysuszacz znajduje się w małym, poręcznym opakowaniu o pojemności 50ml. Zapłaciłam za niego 9,90zł.

Wysuszacz rozpyla delikatną mgiełkę o słodkim, nieco duszącym zapachu, który bardzo szybko się ulatnia. Jego nieumiejętna aplikacja, powoduję osadzanie się preparatu na wszystkim dookoła. Należy uważać, aby nie spryskać paznokci ze zbyt małej odległości- wtedy małe kropelki na lakierze gwarantowane.
Zarówno jeden jak i drugi wysuszają lakier na piątkę ich dodatkową zaleta jest formuła delikatnego olejku, który natłuszcza skórki wokół paznokcia. Tworzy na lakierze delikatną powłokę ochronną, jednak do całkowitego wysuszenia lakieru (twardość na której nic się nie odbije) potrzebujemy 10-15 minut.

Nie będę ukrywała, że ten wysuszacz darzę mniejszą sympatią, a to wszystko za sprawą jego kolegi w kropelkach, który jest o wiele bardziej precyzyjny. Jak na mój pierwszy wysuszacz spisał się bardzo dobrze, sprostał moim oczekiwaniom jednak forma w sprayu niezbyt przypadła mi do gustu, dlatego przerzuciłam się na kropelki Express Dry Drops, bez których obecnie nie wyobrażam sobie manicuru.

Kropelki są rewelacyjne! Wysuszacz ma konsystencję olejku, dwie kropelki nałożone na paznokieć wysuszają zupełnie lakier w 10 minut. Pipetka zapewnia precyzyjną aplikację, przez konsystencję produkt spływa z paznokci po palcach co powoduje unieruchomienie na kilka minut. Dzięki temu produktowi nałożonemu przed snem na świeżo pomalowane paznokcie, rano nie ma na nich śladów jakichkolwiek odcisków. Oczywiście nie radzę zaraz po użyciu preparatu myć naczyń czy wkładać dłonie do kieszeni, bo wtedy zepsuty mani macie jak w banku
Pjemność: 8ml
Cena: ok. 9zł
*W przypadku obu preparatów zmodyfikowałam nieco "instrukcję obsługi" dzięki czemu działają świetnie, oto moje sposoby na idealnie suche paznokcie z wysuszaczami Essence*:
1. Nałóż lakier odczekaj 30 sekund- zdecydowanie za krótko, przed użyciem preparatu musimy poczekać chwilkę żeby lakier delikatnie podsechł, według mnie optymalny czas to 2-3 minuty, po nałożeniu preparatu na lekko podeschnięty lakier nowy mani wysycha w błyskawicznym tempie.
2. Zanim spryskamy bądź nałożymy kropelki na paznokcie należy położyć pod dłonie ręczniczek lub chusteczkę higieniczną w celu uniknięcia otłuszczenia mebli i siebie
3. Jeżeli lakier jest beznadziejnej jakości lub stary nawet wysuszacz nie poradzi sobie z taką "siłą oporu"

*Moim faworytem są kropelki Ekspress Dry Drops, jeżeli poszukujecie dobrego wysuszacza, machanie dłońmi z świeżo pomalowanymi paznokciami Was nudzi, a ciągłe dmuchanie na pazurki męczy- mogę polecić Wam te produkty Essence- wybór formy zależy od Was ja jednak kropelki stawiam na pierwszym miejscu*
  • awatar Lucy82: na pewno spróbuję , bo od dawna szukam czegoś co przyśpieszyło by wysychanie lakieru:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Panująca obecnie aura, nastraja mnie do tworzenie makijaży delikatnych, ale jednocześnie pasujących do zimowej kolorystyki, kojarzących się z mrozem, śniegiem oraz szronem. Taki jest też mój mroźny makijaż oczu prezentowany w dzisiejszym poście, prym wiodą chłodne barwy- biel oraz srebro, wyrazistym akcentem jest czarna kreska z "ogonkiem" delikatnie uniesionym ku górze. Makijaż w takim wydaniu nadaje się świetnie na dzień, ale będzie też dobrą propozycją na wieczorne wyjścia dla dziewczyn które rozpoczynają przygodę z makijażem*
Kosmetyki użyte w makijażu:
- baza pod cienie Joko Virtual
- biały oraz srebrny cień z paletki Sensique "Glamour Palette" nr 109
- żelowy eyeliner Essence- 01 Midnight In Paris
- tusz do rzęs Maybelline Colossal Volum' Express


 

 
*Lakiery do paznokci to kosmetyk którego w mojej kosmetyczce nigdy za wiele, nawet gdybym miała ją wypełnioną nimi po brzegi dla kolejnego pięknego koloru ukrytego w szklanej buteleczce zawsze znajdzie się miejsce. Zaczynam obawiać się, że to pewne uzależnienie, ale tłumaczę sobie to tym, że tylko kobieta jest w stanie dostrzec moc koloru kryjącego się buteleczce lakieru, odpowiednia barwa na paznokciach nie jest tylko uzupełnieniem wizerunku, często potrafi dodać smaczku naszemu stylowi, a także wprowadzić w nastrój. Zresztą wszystkie świetnie wiemy, że ponadczasowa czerwień w eleganckim wydaniu bez wątpienia działa pozytywnie na mężczyzn*

*Otrzymałam ostatnio mały zestaw lakierów firmy Duri i przyznam się Wam, że poznaję to co jeszcze jest dla mnie nieznane, dlatego pozwolę sobie przybliżyć Wam nieco tą markę. Zwróćcie uwagę na ciekawą ofertę marki- wspaniała kolorystyka, ciekawe nazwy i jakość prosto z USA są atutem produktów Duri.*


Informacje od producenta:
Zapomnij o nudnych, starych kolorach!Sprawdź "uzależnione od miłości" profesjonalne lakiery do paznokci marki Duri. Każda nowa pora roku przyniesie Ci prosto z USA 12 nowych, wspaniałych kolorów, zgodnych z najnowszymi trendami w modzie. Niepowtarzalna trwałość, bogata paleta odcieni, przystępna cena a także intrygujące nazwy, tj. Beverly Hills Red, Sex in the City, Ferrari Red, Mulen Rouge, Coquette to tylko niektóre z zalet lakierów Duri. Duri to nie tylko profesjonalne lakiery kolorowe. To także specjalistyczne produkty do pielęgnacji paznokci, tj. odżywki, bazy, oliwki, wysuszacze, utwardzacze, dzięki którym Twój manikiur jak i pedikiur będzie perfekcyjny.

STRONA FIRMOWA: www.duri.pl, sugerowana detaliczna cena lakieru 35 zł





*Zestaw składa się z dwóch lakierów kolorowych oraz lakieru nawierzchniowego, produkty są uroczo zapakowane- otrzymanie takiego drobiazgu sprawiło mi wiele radości.*

*Jak się Wam podobają lakiery Duri? A może miałyście je i chcecie się podzielić swoją opinią- czekam na Wasze komentarze!*
  • awatar Arabska Mamba: Wyglądają jak Essie! Matko jakie cuuudowne kolory! A te pastele! Jestem zaaakochana!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Cienie pod oczami potrafią przysporzyć nam wielu kłopotów, sprawiają że twarz wygląda na zmęczoną, a w efekcie nawet starannie wykonany makijaż oka nie ratuje nas z tej sytuacji. Powodem powstawania cieni jest zmęczenie, długa praca przed monitorem komputera, nieprzespana noc, ale są również osoby dla których ciemne kręgi pod oczami mają podłoże genetyczne. Każdy kto zmaga się z tym problemem dobrze wie, że jedynym sposobem na zamaskowanie cieni jest użycie korektora. Należy pamiętać o tym, że w delikatne okolice oczu nałożony wcześniej punktowo korektor wklepujemy, nie wcieramy!, aby nie naciągać delikatnej skóry. Moje cienie pod oczami nie są intensywne, ale kiedy siedzę długo w nocy przed komputerem lub na imprezie rano sam podkład nie daje sobie z nimi rady i wtedy sięgam po korektor. Obecnie mam w swojej kosmetyczce korektor mineralny Bell i to właśnie jemu poświęcę najwięcej uwagi w tej notce.*


*Opis producenta*
Likwiduje oznaki zmęczenia oraz cienie pod oczami. Połączenie aktywnych składników roślinnych takich jak: proteiny pszenicy i wyciąg z nasion chleba świętojańskiego tworzy Lift - Active Complex, który :
- lekko napina i rozświetla zmęczoną skórę pod oczami,
- daje natychmiastowy efekt wygładzonych zmarszczek i wypoczętego oka.
Delikatna i cienka skóra pod oczami od razu zyskuje gładkość i napięcie.
Zawiera filtr UVB.

*MOJA RECENZJA*
Wybrałam odcień najjaśniejszy czyli 01. Korektor ma lekką konsystencję, półpłynną. Zaraz po nałożeniu należy chwilę odczekać wtedy jego formuła staje się bardziej zwarta przez co lepiej kryje, ale nadal jego rozprowadzenie jest bardzo łatwe. Co ważne korektor nie pozostawia pudrowej warstewki na skórze, ani nie przesusza delikatnych okolic oczu. Korektor dobrze kryje cienie, jednak zaznaczam, że z bardzo ciemnymi sińcami nie da sobie rady. Delikatnie rozświetla okolice oczu i nadaje spojrzeniu świeżości. W moim przypadku nie podkreślił żadnych zmarszczek, ani w nie zbierał się w załamaniach skóry. Odcień 01 po chwili od aplikacji przybiera różowe tony, mnie niestety nikt wcześniej o tym nie poinformował (całe szczęście po nałożeniu podkładu kolor dopasowuje się), ale teraz już wiem żeby przy kolejnym zakupie wybrać numerek 02.


Za 10 zł otrzymujemy dobry korektor, radzi sobie z cieniami, natomiast jeżeli macie łzawiące oczy lub często się wzruszacie, muszę Was poinformować, że korektor rozpływa się pod wpływem łez, a po chwili znika. Opakowanie wygodne z aplikatorem pozwalającym na nałożenie kosmetyku w wybranych miejscach. Korektor Bell jest całkiem fajny, ładnie wyrównuje koloryt skóry od oczami , ale jego największą wadą jest trwałość, każdej z nas czasem może zdarzyć się uronić łzę, ale bez względu czy to z powodu smutku czy radości chcemy, żeby kosmetyk trzymał się na swoim miejscu, a nie spływał po twarzy.


*Ocena końcowa: 3/6*
  • awatar AgnieszkaDudońMakeUp: ładny efekt :)
  • awatar BabskieMazidła!: Ja lubie ten korektor-jak za takie pieniazki to jest naprawde fajny,z tym ze ja nie mam sincow pod oczakmi :-) Lubie to ze delikatnie rozswietla :-)
  • awatar Addiction: uwielbiam ten korektor :) mam wielkie worki pod oczami i jako jedyny sobie z nimi radzi :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Święta Bożego Narodzenia to wspaniały czas spędzony w rodzinnym gronie, wreszcie jest chwila żeby spokojnie usiąść przy stole, spojrzeć sobie głęboko w oczy i porozmawiać. Mi te dni minęły w gronie rodzinnym jak pewnie większości z Was- za stołem, było dużo śmiechu, rozmów, wspaniałego jedzenia, obdarowywania się prezentami. Uwielbiam obdarowywać moich bliskich prezentami, a największą radość sprawiło mi to, że prezenty ode mnie były bardzo trafione- sprawdziła się zasada, żeby nie stawiać na podarki praktyczne, a takie które sprawiają radość. Mi również Mikołaj przyniósł kilka paczek i dziś pokaże Wam co w nich znalazłam... ale jest jeden "podarek" nieplanowany- po świętach przybyło mi chyba dodatkowych 10 kilogramów* )


Stroik wykonany przeze mnie...
i prezenty, które otrzymałam:
Zapachy, zapachy i jeszcze raz piękne zapachy- czyli to co uwielbiam!
Zestaw SPA Palmolive i zestaw kosmetyków Dove- jako kosmetykoholiczka twierdzę, że kosmetyków nigdy za wiele
Świeczki- czyli coś co u mnie w domu jest w niemal każdym pomieszczeniu, tworzą nastrój i magiczną atmosferę. Słodki aniołek, który jak się dowiedziałam ma pilnować żebym była "grzeczną dziewczynką".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

*Marzysz o idealnie wyglądającym makijażu bez względu na porę dnia? Sięgnij po bibułki matujące!*

Posiadaczki cery tłustej i mieszanej (do których i ja się zaliczam) wiedzą najlepiej, że aby wykonany rano makijaż utrzymał się w nienagannym stanie do wieczora trzeba dokonać pewnych "poprawek", bo mimo dobrze dobranego podkładu i pudru nasza cera i tak po kilku godzinach spędzonych w ciepłym pomieszczeniu zaczyna się błyszczeć. Widząc błysk na twarzy biegniemy do toalety w celu "przypudrowania noska", ale po co dokładać skórze kolejnych warstw skoro za pomocą bibułek matujących możemy przywrócić świeżość makijażowi bez dodatkowego obciążania cery. Bibułki matujące mają za zadanie zebrać nadmiar sebum z twarzy, nie niszcząc przy tym makijażu. Są świetnym rozwiązaniem kiedy chcemy szybko poprawić makijaż, a jesteśmy w szkole lub pracy. Kiedy zauważę na moją twarzy niekontrolowany błysk sięgam po bibułki matujące z Wibo. Zawsze mam je w torebce, bo spełniają swoją rolę oraz są tanie.
Cena: 5zł
Ilość bibułek w opakowaniu: 40 sztuk
Gdzie kupić: drogerie Rossmann

Opis producenta: Łatwe i wygodne w użyciu bibułki dające efekt natychmiastowego zmatowienia. Wchłaniają nadmiar sebum bez naruszania maijażu i likwidują nieestetyczne błyszczenie skóry, zapewniając świeży i idealnie matowy wygląd w ciągu dnia.

Sposób użycia: Pojedynczy płatek przyłożyć do świecącej skóry twarzy i na chwilę mocno przycisnąć. Nie pocierać skóry, żeby nie uszkodzić makijażu. Tak oczyszczoną skórę można ponownie przypudrować. Bibułki można stosować dowolną ilość razy w ciągu dnia. Wyrób jednorazowy- zużytą bibułkę wyrzucić.

*MOJA RECENZJA*
Bibułki spełniają swoją podstawową rolę- zbierają sebum z twarzy nie naruszając makijażu. Przykładając delikatnie pojedynczą bibułkę do świecącego się miejsca możemy zaobserwować jak ten mały, niepozorny kawałek papieru pochłania sebum i pozwala znów cieszyć się świeżym wyglądem. Posiadam cerę mieszaną na której błysk najczęściej pojawia się w okolicach nosa i na czole, na idealne zmatowienie tych obszarów zużywam zwykle od jednej do dwóch bibułek. Jeżeli efekt zmatowienia chcę zatrzymać na dłużej pudruję twarz i właśnie tak poprawiony makijaż sprawia, że wyglądam jak gdybym dopiero co go wykonała. Opakowanie to zwykły kartonik, który mimo iż nieco zbyt giętki zabezpiecza bibułki przed samodzielnym przemieszczaniem się ich po torebce. Podsumowując bibułki to świetna sprawa dla osób borykających się z problemem błyszczenia cery, bibułki Wibo mam w swojej torebce nieprzerwanie od roku i jestem z nich zadowolona, bo to dobre tradycyjne bibułki spełniające swoje zadanie. Ściągają nadmiar sebum, ale o zupełne zmatowienie musimy zadbać same używając odrobiny pudru.
  • awatar MartynaKa ;): ja polecam te bibułki matujące z inglota . zapraszam do mnie ;)
  • awatar DobreWróżki: słyszałam, że od częstego używania bibułek na twarzy robią się jakieś niewidoczne na pierwszy rzut oka podskórne 'kaszaki', nie wiem jak to nazwać. ale sama nie używałam także polecam poczytać na ten temat :) A.
  • awatar instagram.com/kasia.love: Też mam cerę mieszaną i chyba już czas najwyższy zakupić takie bibułki. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Poszukujesz prezentów dla bliskich? A może chcesz sobie sprawić świąteczny drobiazg? Jeżeli szukasz kosmetyków świetnej jakości, która uzależnia to koniecznie zajrzyj na hempz.pl -wybierz coś z szerokiej oferty sklepu i składając zamówienie użyj kodu z obrazka, a dostaniesz duży rabat aż -49%

http://hempz.pl/store/
 

 
*Zdrowe, zadbane i lśniące włosy są ozdobą kobiety. Wiele z nas w ciągu roku często zmienia kolor włosów. Bez względu na to czy zabieg koloryzacji wykonujemy w salonie fryzjerskim czy samodzielnie w domu, aby nasze kosmyki zawsze wyglądały pięknie warto o nie odpowiednio zadbać. Włosy farbowane potrzebują szczególnej troski. Wybierając kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji włosów poddawanych zabiegom koloryzacji należy zwrócić uwagę na to aby składniki w nich zawarte przeciwdziałały wymywaniu się pigmentu oraz zapewniały odpowiedni stopień nawilżenia często wysuszonym po koloryzacji pasmom, a poddawanym później różnym zabiegom stylizacji.*
Od trzech miesięcy nie farbuję włosów (wracam do naturalnego koloru), ale kiedy jeszcze moje włosy poddawałam zabiegom koloryzacji do pielęgnacji używałam kosmetyków Hempz, których działanie opiszę w dzisiejszym poście. Zapraszam do czytania!


W skład powyższego duetu przeznaczonego do pielęgnacji włosów farbowanych wchodzi:
Hempz Color Preserve Shampoo- łagodny szampon do włosów farbowanych oraz Hempz Colour Preserve Conditioner- odżywka do włosów farbowanych.

*Hempz Colour Preserve Shampoo*


Opis producenta:
Łagodny szampon do mycia włosów. Chroni blask i głębię koloru włosów farbowanych. Wzbogacony w naturalny olej, wyciąg z konopi i aminokwasy, które wzmacniają strukturę włosa, nadają mu jedwabistą miękkość i wyrazistą barwę. Inhibitory UV zapobiegają zanikowi naturalnych barwników tworząc osłonę termiczną chroniącą włosy przed szkodliwym działaniem powodowanym przez słońce i narzędzia do stylizacji fryzur.

*MOJA RECENZJA*

Kolor/Zapach: Jasnozielony półtransparentny. Zapach bardzo ciekawy intensywny, orzeźwiający, ale wyczuwalna jest w nim silna nuta ziołowa. Po pierwszym umyciu zapach był dla mnie wręcz nie do zniesienia, bardzo intensywny z czasem nawet mdlący jednak po kolejnym użyciu zaczęłam się chyba od niego uzależniać. Zaczął mi się bardzo podobać, włosy były świeże i pięknie pachniały przez dwa dni. Mojemu mężczyźnie zapach moich włosów również bardzo przypadł do gustu )

Konsystencja: Konsystencja jak najbardziej na plus. Szampon jest gęsty, ale nie sprawia to trudności w jego użytkowaniu. Nie potrzeba dużej ilości szamponu aby dokładnie umyć włosy, bardzo dobrze się pieni.

Działanie: Świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy. Nie obciąża włosów. Nadaje włosom piękny intensywny zapach i delikatnie je nabłyszcza. Zauważyłam, że włosy po umyciu szamponem Hempz mniej się puszą i co najważniejsze po kilku użyciach szamponu stały się bardziej miękkie. Włosy zyskuję też na objętości, są bardzo puszyste.

Opakowanie: Prosta plastikowa buteleczka z otworem przez który szampon nie wylewa się a delikatnie wypływa dzięki swojej gęstej konsystencji- nie ma problemu z wydobyciem odpowiedniej ilości kosmetyku. Opakowanie ma prosty design, który mi się bardzo podoba, charakterystyczne logo marki nie potrzebuje dodatkowych zdobień.


Gdzie kupić: W Polsce kosmetyki marki Hempz znajdziecie tylko tu- w sklepie internetowym Hempz.pl

Cena: Hempz Colour Preserve Shampoo Mini- 35zł (Kupując teraz ten produkt otrzymasz 20pkt, które doładują twój kupon rabatowy o wartość 3,50zł na zakupy w sklepie Hempz)

*Hempz Colour Preserve Conditioner*


Opis producenta: Odżywka zawiera unikalne białka, aminokwasy i witaminy które chronią kolor włosów i zapobiegają ich przesuszeniu przy rozprostowywaniu, rozczesywaniu i modelowaniu fryzury. Inhibitory UV tworzą naturalną ochronę włosów przed czynnikami atmosferycznymi i urządzeniami do stylizacji. Dzięki odżywce włosy zachowują naturalny, zdrowy wygląd i blask.
Odżywka do spłukiwania.


*MOJA RECENZJA*
Kolor/Zapach: Biała treściwa odżywka. Zapach przypomina zapach wcześniej opisywanego szamponu, ale jest nieco mnie intensywny.

Konsystencja: Odżywka jest gęsta, treściwa, nie spływa z włosów, ale łatwo się na nich rozprowadza. Odżywka po rozsmarowaniu w dłoniach jest bardzo delikatna kremowa i już niewielka jej ilość wystarczy do pokrycia całych włosów.

Działanie: Moje suche włosy bardzo polubiły tą odżywkę- pięknie się po niej błyszczały i były bardziej podatne na układanie. Włosy były sypkie, przyjemne w dotyku i mniej się puszyły.

Opakowanie: Prosta poręczna tuba kolory zielonego, wyciskanie z niej kosmetyku nie sprawia najmniejszych trudności, pod koniec kiedy odżywkę ciężko wycisnąć z opakowania po prostu rozcinam opakowanie i wydobywam odżywkę dłonią- mam pewność że nic się nie marnuje.

Gdzie kupić: W Polsce kosmetyki marki Hempz znajdziecie tylko tu- w sklepie internetowym Hempz.pl


Cena: Hempz Colour Preserve Conditioner Mini- 33zł (Kupując teraz ten produkt otrzymasz 20pkt,
które doładują twój kupon rabatowy o wartość 3,00zł)
Hempz Colour Preserve Conditioner- 73zł (Kupując teraz ten produkt otrzymasz 20pkt,
które doładują twój kupon rabatowy o wartość 7,00zł)

*Ocena końcowa: 6/6*
*Duet w którego skład wchodzi szampon oraz odżywka sprawdziły się na moich przesuszonych od farbowania włosach świetnie. Szampon delikatnie ale skutecznie oczyszcza włosy i nadaje im piękny zapach, odżywka nadaje włosom miękkości, widocznie je nawilża zbędnego obciążenia. Kosmetyki świetnie nadają się do pielęgnacji włosów farbowanych, połysk który nadają włosom sprawia, że fryzura wygląda jakbym dopiero wyszła od fryzjera. Kosmetyki Hempz uzależniają nie tylko wspaniałym zapachem, ale i doskonałym wpływem na włosy. Szampon i odżywka spełniły moje wymagania względem kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji włosów farbowanych. Jeżeli waszym włosom farbowanym brakuje blasku wypróbujcie serię do włosów farbowanych Hempz.*

Produkt został mi wysłany do recenzji, ale informuję iż w żaden sposób nie wpływa to na moją opinię.
 

 
*W trosce o nasze paznokcie firma Hean stworzyła program pielęgnacji paznokci w którego skład wchodzi 5 odżywek i aktywny utwardzacz do paznokci. Jakiś czas temu dostałam do przetestowania dwie odżywki: proteinową oraz wzmacniającą z jedwabiem. Zawsze testowane przeze mnie kosmetyki właśnie na czas testów zastępują mi te których używałam dotychczas. Tak taż stało się tym razem, przez ponad miesiąc jedynymi odzywkami do paznokci jakie stosowałam były te od Hean.*
W dzisiejszym poście zrecenzuję obie odżywki ponieważ według mnie działają bardzo podobnie.


*Coconut Proteins- odżywka proteinowa*


Opis producenta:
Wygładza nierówności płytki i tworzy mocną powłokę ochronną zapobiegając przebarwieniom i łamaniu się paznokci. Zawiera mleczko kokosowe bogate w węglowodany, sole mineralne i witaminy. Substancje te działają odżywczo, nawilżająco i zmiękczająco.

Dla kogo?/ Przeznaczenie:
Odżywka do pękających, rozdwajających się paznokci.

Cena: 6,99zł/ 8ml
MOJA RECENZJA
Moje paznokcie od pół roku są w bardzo dobrym stanie, ale mimo wszystko nigdy nie rezygnuję z używania odżywek. Nie jestem wstanie ocenić, czy odżywka zadziała na bardzo zniszczone paznokcie, ale ja na swoich również zauważyłam jej działanie.

Opakowanie i pędzelek:
Proste, porządnie wykonane z grubszego szkła i bardzo wygodne. Pędzelek jest dobrze wyprofilowany dwa pociągnięcia wystarczą, aby pokryć paznokieć odpowiednią ilością odżywki.

Konsystencja:
Odżywka nie rozlewa się na skórki, nie ciągnie się za pędzelkiem- wygodnie się nią maluje paznokcie.

Działanie:
Nadaje paznokciom bardzo zdrowy odcień. Paznokcie są mocniejsze i bardzo elastyczne. Niestety nie mogłam zaobserwować czy działa na rozdwajające bądź kruche paznokcie, bo jak już wcześniej wspomniałam moje są w świetnym stanie. Odżywka jak najbardziej nadaje się jako baza pod lakier to paznokci, zauważyłam że nawet przedłuża trwałość lakieru kolorowego. Często nakładałam jej dwie warstwy i nosiłam jak lakier- w tym przypadku również sprawowała się przyzwoicie- na paznokciach bez uszczerbku wytrzymała 5 dni.

*Silky Sensation- odżywka wzmacniająca z jedwabiem*


Opis producenta:
Wzmacnia i utwardza paznokcie. Zawiera jedwab wygładzający nierówności płytki paznokcia oraz odżywcze proteiny pszenicy. Dodatek akrylu chroni i wzmacnia paznokcie. Zapobiega przebarwieniom i łamaniu się paznokci. Optymalny efekt uzyskamy stosując regularnie. Delikatny mleczny kolor nadaje paznokciom zdrowy wygląd.

Dla kogo?/ Przeznaczenie:
Odżywka do kruchych paznokci, zapobiega przebarwieniom.

Cena: 6,99zł/ 8ml
MOJA RECENZJA
Bardzo polubiłam tą odżywkę. Świetnie nadaje się jako baza pod ciemne lakiery, zapobiegając żółknięciu płytki paznokcia. Nałożona na paznokcie jako lakier, czyli w moim przypadku zawsze są to dwie warstwy- wygląda świetnie. Nadaje paznokciom zdrowy wygląd delikatnie je wybielając. Kiedy nie mam czasu na pomalowanie paznokci kolorowym lakierem sięgam po tą odżywkę, paznokcie po niej wyglądają bardzo ładnie, elegancko i co najważniejsze zdrowo.

Opakowanie i pędzelek:
Dokładnie jak w przypadku poprzedniczki (patrz wyżej).

Konsystencja:
Odżywka nie rozlewa się na skórki,jest troszkę gęstsza od poprzedniczki, ale nie sprawia trudności podczas malowania.


Działanie:
Bardzo dobrze spisuje się jako baza pod lakier kolorowy, ale ja jestem jej wielka fanką solo- lubię delikatnie wybielone pazurki, wyglądają wtedy na bardzo zadbane. Stosowana jako baza przedłuża trwałość lakieru kolorowego i delikatnie wyrównuję nierówności płytki paznokcia.

*Ocena końcowa obu odżywek: 5/6*
Bardzo dobre, warte wypróbowania odżywki polskiej firmy. Mi szczególnie do gustu przypadła odżywka wzmacniająca z jedwabiem, ale przy tak szerokiej możliwości wyboru jestem przekonana, że każda z Was znajdzie odżywkę jak najbardziej spełniającą jej oczekiwania. Niestety nie jestem w stanie ocenić jak działa na paznokcie w złym stanie, ale za taka cenę naprawdę warto spróbować.


Produkt został mi wysłany do recenzji, ale informuję iż w żaden sposób nie wpływa to na moją opinię.
  • awatar mala0727: jestem ciekawa :) póki co moimi ulubionymi są te z Eveline :)
  • awatar instagram.com/kasia.love: Koniecznie muszę którąś zakupić, gdyż mam dość nierówną płytkę paznokci, a patrzę, że te odżywki sobie z tym dobrze radzą. ;)
  • awatar Monique_Life: Mogę wiedzieć gdzie można kupić te odżywki, bo ja co prawda jestem mega zadowolona z Sally Hansen, jednak jeśli te działałyby dobrze to czemu nie spróbować?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Delikatnie rozświetlona cera i rumieniec na policzku sprawiają, że twarz wygląda promiennie i zdrowo. To oczywiste, ale co zrobić kiedy cera traci zdrowy blask i wygląda na zmęczoną? Wtedy z powodzeniem można sięgnąć po puder rozświetlający. Kosmetyk ten zawiera drobinki lub pigmenty rozpraszające światło, które odbite od owych drobinek łagodzi ostre rysy i optycznie ją wygładza.*

Na rynku dostępnych jest bardzo wiele kosmetyków rozświetlających, odpowiednio użyte potrafią sprawić, że twarz będzie wyglądała pięknie i zdrowo. Warto pamiętać, że kosmetyki zawierające rozświetlające drobinki uwypuklają wszelkie niedoskonałości cery. Dlatego jeżeli skóra jest problematyczna pudru rozświetlającego w żadnym wypadku nie nakładamy na całą twarz, a tylko w jej wybranych partiach. Od kilku miesięcy używam pudru rozświetlającego w kompakcie od marki Vipera i dziś chcę Wam przybliżyć ten produkt.


Opis producenta
Vipera Puder Prasowany z serii Fashion Powder, Transparentny Rozświetlający 504 z fioletowo-różowymi drobinkami.
Puder z serii Fashion Powder 504 jest to rozświetlający puder, transparentny. Pastelowe barwy, subtelność transparentności, połyskujący pyłek - stanowią o walorach tego kosmetyku. Cera promienieje odmładzającym blaskiem.

Waga: 13 g
Termin ważności: 18 - 24 miesiące
Cena: 13,36zł
Więcej o pudrach z serii „Fashion Powder” przeczytacie tu.

*MOJA RECENZJA*
*Opakowanie*
Pudełeczko z pudrem i osobno zapakowany puszek do jego nakładania zapakowano w kartonowe pudełeczko. Sam puder kryje się w plastikowym opakowaniu opatrzonym srebrnym napisem z logo firmy. Opakowanie jest bardzo proste bez udziwnień, chociaż ten przeźroczysty plastik atrakcyjności mu nie dodaje, wygląda nieco tandetnie.


*Kolor*
Posiadam odcień 504, w opakowaniu różowo- brzoskwiniowy. Na skórze podstawą koloru jest perłowa poświata połyskująca delikatnym różem na której mienią się fioletowo- różowe drobinki.


*Zapach*
Puder posiada mocny, ale bardzo przyjemny zapach.

*Konsystencja*
Puder prasowany w kamieniu. Daje perłowe wykończenie z mieniącą się mgiełką. Rozprowadza się bardzo dobrze (pędzlem, gąbeczki nie używam).

*Działanie/ Efekt*
Daje połyskujące wykończenie, ujawniające się w różnej intensywności w zależności od światła- w świetle dziennym bardziej zauważalna jest perłowa poświata, drobinki są wręcz niezauważalne, natomiast w sztucznym drobinki "łapią światło" i stają się bardziej widoczne.To wszystko sprawia, że puder nie jest do końca transparentny- nakładając go na całą twarz ryzykujemy stworzenie wizerunku nienaturalnego- połyskująca twarz cała w brokatowych drobinkach. Puder nadaje się tylko do nałożenia na wybrane partie twarzy, te w których rozświetlenie jest pożądane.


*Dla kogo*
Idealny dla osób ze skórą zmęczoną, pozbawioną blasku, a nawet poszarzałą. Posiadając skórę mieszaną, puder nakładamy na wybrane partie twarzy. Osobom ze skórą tłustą tego typu "błysk" zdecydowanie odradzam.


*Gdzie kupić* drogerie, sklep internetowy Vipera http://www.viperasklep.pl/

*Ocena końcowa: 4/6*
Długo przekonywałam się do tego produktu, spowodowane było to głównie tym, że musiałam nauczyć się używać kosmetyku z brokatowymi drobinkami (sama takich nigdy nie kupuję). Pierwsze podejście- koszmar, kolorowe drobinki wyglądały na mojej twarzy jak wysypka. Później już po strzepnięciu nadmiaru kosmetyku z pędza zauważyłam, że pozbywam się większości drobinek, a na policzkach powstaje coś w rodzaju perłowej poświaty- o taki efekt właśnie mi chodziło. Ten puder jest całkiem fajnym rozświetlaczem, jednak jeżeli nie przepadacie za drobinkami z nim również się nie polubicie. Ja mimo wszystko ograniczyłabym właśnie ilość drobinek w tym pudrze. Bez nich wygląda naprawdę pięknie.
_____________________________________________
Produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą Vipera Cosmetics, której bardzo dziękuję za udostępnienie kosmetyków, a Was pragnę poinformować, że nie ma to wpływu na moją recenzję. Kosmetyk po dokładnym przetestowaniu został rzetelnie i obiektywnie zrecenzowany.
  • awatar Addiction: mam ten puder, i gdyby nie było tego brokatu to byłby o wiele lepszy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Firma Hean do tegorocznej jesienno- zimowej kolekcji wprowadziła lakiery Duo Chromatic. Z dostępnych ośmiu kolorów posiadam dwa i dziś chcę Wam zaprezentować jeden z nich, wybrałam lakier o numerze 607.*

Przed nałożeniem koloru zabezpieczyłam płytkę odżywką proteinową, więcej o niej za jakiś czas- jeszcze nie pokazała wszystkiego co potrafi (jak wiecie tego typu kosmetyk potrzebuje czasu, aby zadziałać).

Tak prezentuje się duet, który gości aktualnie na moich paznokciach:


Dziś skupię się tylko na lakierze Duo Chromatic w kolorze 607.
*Opis producenta*
Wielowymiarowy kolor i połysk w prawdziwie królewskim wydaniu. Kolory wzbogacone metalicznymi drobinkami.
Gama 8 przenikających się, iskrzących kolorów. Nie zawiera toluenu i formaldehydu.
Cena: 4,99zł / 7ml

*MOJA RECENZJA*
Lakier ukryty jest w małej, poręcznej buteleczce z matową nakrętką- nieślizgającą się w dłoni, a nawet ułatwiającą odkręcanie buteleczki. Kolor 607 to połączenie dwóch barw: fioletu i brązu. Brąz widoczny bardziej jest w sztucznym świetle, natomiast w słońcu lakier pięknie mieni się odcieniem głębokiego fioletu. Lakier posiada w sobie delikatne drobinki, które dodają mu uroku.


Pędzelek jest dosyć krótki, ale wygodnie maluje się nim paznokcie. Największym, a zarazem bardzo pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie konsystencja lakieru- nie jest rzadki i bardzo ładnie kryje już po pierwszej warstwie, ale z racji, że zawsze nakładam dwie tak zrobiłam i tym razem. Lakier schnie bardzo szybko i za to polubiłam go najbardziej. Trwałość lakieru na moich paznokciach wyniosła trzy dni, po tym czasie lakier zaczął ścierać się z końcówek (zaznaczam, że nie pokryłam go top coatem). Bardzo istotna jest też informacja, że lakier podkreśla nierówności płytki.


*Ocena końcowa: 4-/6*
Kolor przypadł mi do gustu, nie jest to "wielkie wow" ale wygląda dobrze, delikatnie się mieni- pięknie prezentuje się w świetle dziennym. Pod względem trwałości zapewne nie przypadnie do gustu osobom, które lubią nosić kolor w nienagannym stanie dłużej niż 3 dni, ale dla pozostałych które lubią często zmieniać kolory (tak jak ja) nie będzie stanowiło to większego problemu. Jeżeli kolor przypadł Wam do gustu, to za taką cenę naprawdę warto wypróbować.

Inne lakiery z serii Duo Chromatic:
Zapraszam Was na: www.hean.pl/
Skusicie się na któryś z powyższych lakierów?
A może już je macie w swojej kolekcji?
Czekam na Wasze komentarze!
  • awatar Skinny Sugar: @Myszka Mikii: można kupić go w internetowym sklepie Hean www.hean.pl/product.php?id_product=944&id_category=51& lub wejdź tu i znajdź drogerię w swojej okolicy www.hean.pl/gdzie.html Pozdrawiam :)
  • awatar Myszka Mikii: piękny kolorek! a w jakich drogeriach można dostać lakiery tej marki?
  • awatar BabskieMazidła!: Widze ze sa cudne kolory :-) skusze sie :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Nic tak nie poprawia nastroju w jesienny, deszczowy dzień jak zakupy. Przechodząc koło mojej ulubionej malutkiej drogerii nagle przypomniałam sobie, że potrzebuję kilku nowych kosmetyków. Jednocześnie w jednej chwili zupełnie zapomniałam, że mam jeszcze sporo kosmetyków, które trzeba zużyć... Ehh chyba czas zacząć chodzić na zakupy z planem, może to zdoła mnie powstrzymać od zakupów rzeczy, które nie są mi w danym momencie niezbędne. Od dziś daję sobie szlaban na zakupy do końca października!*
*Olay Krem nawilżający na dzień* (16,99zł)- moja skóra często płata mi różne figle, a ostatnio w niektórych miejscach jest wręcz przesuszona, użyłam kremiku już kilka razy i zapowiada się obiecująco, pięknie pachnie i dobrze nawilża.

*Garnier Krem do rąk "Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni"* (ok. 4zł w promocji)- jestem wierną fanką kremów garniera- nigdy się nie zawiodłam na ich działaniu, dlatego z racji zbliżających się chłodów ten zamieszka na stałe w mojej torebce.

*Bell Perfect Skin. Utrwalająca baza pod cienie do powiek* (17zł)- bardzo mięciutka, świetnie rozprowadza się na powiece- zupełne przeciwieństwo mojej poprzedniej bazy z Virtuala (którą mam zamiar wreszcie skończyć zanim na dobre sięgnę po tą z Bell).

*Bell Multi Mineral, Korektor w płynie z minerałami* (10,70zł)- po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na wizażu wiedziałam, że muszę go mieć i po pierwszych użyciach jestem nim oczarowana.

*Rimmel Match Perfection. Kremowy podkład w żelu w odcieniu 103 true ivory* (19,99zł w promocji)- po testach w sklepie stwierdziłam, że kolejny po najjaśniejszym odcień będzie w sam raz, ale jakie było moje zdziwienie w domu kiedy po odkręceniu słoiczka ukazał się moim oczom dosyć ciemny podkład. Byłam wściekła na siebie, bo zupełnie zapomniałam że Rimmel ma dosyć ciemne kolory podkładów i mogłam wziąć najjaśniejszy, ale najdziwniejsze w nim jest to, że już podczas rozprowadzania na skórze jaśnieje i idealnie stapia się z kolorem mojej skóry. Poużywam go jeszcze jakiś czas i dam Wam znać co i jak.

*Dzisiejsze popołudnie spędzam z laptopem, kubkiem zielonej herbaty i naleśnikami własnej roboty, z racji że mam trzydniowy "weekend" mogę z czystym sumieniem podglądać Wasze blogi A jak Wy spędzacie dzisiejszy dzień?*
  • awatar k. ♥: uwielbiam ten krem do rąk z garniera :P
  • awatar Skinny Sugar: @akrolinka: w takim razie pozdrawiam cieplutko :) @mala0727: troszkę poużywam i dam znać jak się sprawuje, zapowiada się całkiem fajnie ;) @Wrocławianka89: :D Pozdrawiam również :)
  • awatar BabskieMazidła!: Ja rowniez sobie chwale korektor z Bell :-) Jestem ciekawa jak sie bedzie sprawowac baza pod cienie. Pozdrawiam Cie :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
*Podstawą dbania o skórę twarzy jest jej właściwa pielęgnacja. Zdrowa i promienista cera sprawia, że czujemy się pewniej. Od zawsze uważam, że aby cera wyglądała zdrowo nie potrzeba kosztownych zabiegów kosmetycznych, gdyż z pomocą odpowiednio dobranych kosmetyków same świetnie możemy o nią zadbać. O skórę twarzy musimy dbać systematycznie- każdego dnia, nie potrzeba wiele wysiłku i pieniędzy, wystarczą chęci.*

Bazą codziennej pielęgnacji jest oczyszczanie skóry twarzy, które powinno być wykonywane rano i wieczorem. Mamy ogromny wybór produktów oczyszczających od różnego rodzaju żeli, pianek, płynów po kremy. Bardzo lubię kosmetyki oczyszczające w formie żelu, dlatego najczęściej takich właśnie używam i mam co do nich pewne wymagania. Dlatego dziś skupię się na żelu po który w ostatnim czasi sięgam najczęściej, a jest nim Hempz Purifying Facial Cleanser.
*Opis producenta*
Hempz Purifying Facial Cleanser (żel oczyszczający do twarzy). Oczyszcza i nawilża skórę. Zawiera ekstrakty z kiwi, papai, owsa, wodorostów morskich i aloesu.
Jego formuła zapewnia dokładne czyszczenie bez utraty wilgoci.

*Żel zawiera*
- Ekstratkt z owoców kiwi i papai
- Czysty olej z nasion konopi i wyciąg, które są bogatym źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych i kluczowych aminokwasów
- Beta glukan owsa i wyciąg z morskich alg .
- Zestaw antyoksydantów z zielonej herbaty

*Kosmetyki Hempz nie są testowane na zwierzętach i nie zawierają środków psychoaktywnych.


*MOJA RECENZJA*
*Opakowanie* Żel zamknięty jest w prostej plastikowej przeźroczystej buteleczce opatrzonej charakterystycznym logo firmy- listkiem konopi indyjskiej. Opakowanie posiada bardzo wygodne zamknięcie, przyzwyczajona do dozowania tego typu kosmetyków za pomocą pompek myślałam, że będzie to jego wadą i zdaję sobie sprawę, że przechylenie buteleczki i wyciśnięcie żelu dla niektórych może być problemem jednak dla mnie jest to nawet zaletą- nie ma obaw, że "wyleci" za dużo produktu.

*Zapach* bardzo delikatny i świeży, wyczuwam nuty zapachowe zielonego jabłuszka oraz bazylii.

*Konsystencja* Przy pierwszym użyciu żelu była dla mnie miłym zaskoczeniem, jest gęsty, ale łatwo się go rozprowadza. Po nałożeniu zielonkawego żelu na wilgotną skórę twarzy pod wpływem masażu przeistacza się w biały żelo- krem. Staje się kremowy, nie spływa z twarzy i co ważne świetnie się rozprowadza.


*Działanie* Żelu używałam dwa razy dziennie i już na samym początku stosowania efekty jego działania były wyraźnie wyczuwalne i co ważne wraz z każdym dniem stawały się zauważalne. Zaraz po rozsmarowaniu gęstego żelu na twarzy wyczuwałam bardzo delikatnie chłodzenie- czułam, że skóra jest aktywnie oczyszczana. Po zmyciu cera jest bardzo gładka, mogę śmiało stwierdzić, że jest aksamitna w dotyku i delikatnie napięta. Dwie jego cechy sprawiły, że zyskał sobie moją przychylność: nie wysusza skóry oraz delikatnie poprawiajej koloryt- przywraca zdrowy odcień, skóra wydaję się wypoczęta.

*Wydajność* Jak już wcześniej wspomniałam dzięki swojej konsystencji żel jest bardzo wydajny. Niewielka ilość wystarcza na pokrycie całej twarzy.

*Dla kogo* Żel polecam głównie osobom z cerą suchą, normalną. Żel nie jest kosmetykiem silnie oczyszczającym i nie oczyści skóry z zaskórników itp. ale nawet mi- posiadaczce skóry mieszanej ze skłonnością do przetłuszczania się w strefie T i skłonnością do przesuszeń jak najbardziej odpowiada jego delikatne działanie i to, że jego zastosowaniu efekty widoczne są gołym okiem.

*Gdzie kupić* W Polsce kosmetyki marki Hempz znajdziecie tylko tu- w sklepie internetowym Hempz.pl

*Cena* 69zł za 175ml- cena dosyć wysoka (w szczególności na studencką kieszeń ;D), ale biorąc pod uwagę jego działanie i to, że żel jest bardzo wydajny (przy codziennym użytkowaniu z pewnością starczy na kilka miesięcy) naprawdę warto.

*Ocena końcowa* 6/6
Jeżeli szukacie żelu dobrej jakości w którego składzie znajdują się naturalne składniki, aktywnie działające na skórę- polecam. W moim przypadku żel sprawdza się świetnie, skóra nie jest przesuszona (jak bywało dawniej) ale delikatnie napięta, nawilżona i pięknie rozpromieniona. Używanie żelu Hempz to czysta przyjemność!


  • awatar mala0727: minusem jest cena, niestety chociaż o te 69 zł :D ciekawie się prezentuje :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Po raz pierwszy na moim blogu zamieszczam dziś post z ulubieńcami września. Pokażę Wam kosmetyki i produkty do pielęgnacji, których w zeszłym miesiącu używałam najczęściej i które swoim działaniem zyskały sobie moją sympatię do tego stopnia, że z niektórymi "romansuję" nadal*

Kosmetyki kolorowe:
1. Tonujący krem do twarzy intensywnie nawilżający Pharmaceris F w odcieniu Natural 01
2. Puder sypki My Secret.
3. Czarny Eye Liner Wibo
4. Mineralne cienie do powiek Neutrogena w odcieniu Shell30
5. Cień do powiek Pocket nr 859

Kosmetyki pielęgnacyjne:
1. Hempz Purifying Facial Cleanser (żel oczyszczający do twarzy)- recenzja wkrótce
2. Głęboko oczyszczający tonik Clean & Clear
3. Maska nawilżająca z glinką zieloną Ziaja
4. Antyperspirant Etiaxil

Jeżeli lubicie czytać o ulubieńcach, dajcie znać! Z końcem każdego miesiąca chętnie pokażę Wam moich ulubieńców, a jeśli chcecie wiedzieć coś więcej na temat przedstawionych wyżej produktów pytajcie śmiało.
_______________________________________
Jak Wam mija dzień? Ja od jutra zaczynam rok akademicki, mam nadzieję że cały będzie tak piękny i pogodny jak dzisiejszy- ostatni dzień moich wakacji

Pozdrawiam
  • awatar Legally Blonde ♥: ziaja miala zawsze super maseczki :)
  • awatar instagram.com/kasia.love: Tak pogoda się jeszcze utrzymuje bardzo ładna i oby jak najdłużej jeszcze taka została. ♥ Ja tam z chęcią poczytam jacy są Twoi ulubieńcy danych miesięcy, więc pokazuj, pokazuj. ;* A kosmetyki z tego miesiąca przypadły mi do gustu. ;)
  • awatar Nuts: Też lubię ten puder z My secret :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Zadbane dłonie i paznokcie są bardzo istotnym elementem kobiecego wyglądu. Nie każda z Nas została obdarowana idealnymi paznokciami, czasem musimy dołożyć pewnych starań, aby dłonie wyglądały naprawdę pięknie.*

Paznokcie nie muszą być długie, pomalowane na najmodniejszy kolor czy wymyślnie zdobione, ważnie jest to, aby wyglądały na zadbane i zdrowe. Częstym problemem są nieestetycznie wyglądające skórki wokół paznokcia (i na nim), które potrafią zepsuć efekt pięknie pomalowanych paznokci. Możemy usuwać je na kilka sposobów, najważniejsze jest, aby znaleźć odpowiedni dla swoich potrzeb. Jeżeli skórki są bardzo mocne i nie możemy poradzić sobie z nimi w żaden inny sposób możemy je wycinać cążkami, ale trzeba być przy tym bardzo ostrożnym, aby nie uszkodzić delikatnej skóry. Bardzo skutecznym, a co najważniejsze bezpiecznym sposobem na brzydko narastające skórki jest moczenie paznokci w ciepłej kąpieli mydlanej, po osuszeniu nałożenie preparatu zmiękczającego i odsunięcie skórek za pomocą drewnianego patyczka. Natomiast jeżeli skórki są elastyczne i dosyć miękkie wystarczy sam preparat do usuwania skórek.
Problem narastających skórek znam doskonale, był moment w którym wyglądały niekorzystnie i podejmując z nimi walkę postanowiłam, że w żadnym wypadku nie sięgnę po cążki gdyż musiałabym robić to później za każdym razem. Walczyłam z nimi uparcie- moczenie w kąpieli mydlanej, peelingi i preparaty do usuwania skórek przyniosły oczekiwany efekt. Oczywiście nie stało się to z dnia na dzień, ale konsekwentnie wykonując wcześniej wspomniane czynności skórki odrastają wolniej, są bardzo elastyczne, a ich usunięcie nie sprawia mi obecnie większych problemów. Teraz najskuteczniejszym, a zarazem najodpowiedniejszym dla mnie sposobem usuwania skórek jest użycie preparatu zmiękczającego, a następnie odsunięcie ich za pomocą drewnianego patyczka.

Używałam już wielu preparatów do usuwania skórek, a ostatnio w moje ręce wpadł żel do usuwania skórek Vipera o którym chcę Wam napisać kilka słów, dlatego najpierw tradycyjnie zerkniemy co o produkcie pisze producent, a później poznacie moje zdanie na jego temat.
*Opis producenta*
Żel do usuwania skórek Vipera „Cuticle Remover” skutecznie pomaga usunąć martwe komórki skóry. Dzięki niej nie musisz używać narzędzi do wycinania skórek! Wystarczy jedynie regularne stosowanie preparatu a Twoje dłonie zawsze będą wyglądały pięknie.
Pojemność: 10 ml 8,22zł
Termin ważności: 18 - 24 miesiące
Cena: 8,22 zł

Właściwości
- Zmiękcza skórki - Wygładza skórę wokół paznokci
- Zapobiega pękaniu i wysuszaniu skórek oraz narastaniu ich na płytkę

Przeznaczona dla paznokci
- Zadzierających się, przyrosłych skórek
- Zniekształconych, zaatakowanych bakterią paznokci

Stosowanie
Żel do skórek należy na chwilę pozostawić na paznokciach i ich okolicy. Następnie delikatnie odpychamy skórki i wsuwamy pod nie patyczek owinięty watką. Oczyścimy w ten sposób kontur paznokcia. Na koniec należy dokładnie umyć ręce.

*Moja opinia*
Dzięki odpowiedniej pielęgnacji moje skórki obecnie są zdrowe i elastyczne, dlatego ich usuwanie nie przysparza mi wielu problemów, dotychczas używałam preparatu z peelingującymi drobinkami, który niestety nie spełnił moich oczekiwań i właściwie stwierdziłam, że kąpiel mydlana w zupełności wystarczy, ale bardzo pozytywnie swoją skutecznością zaskoczył mnie żel do skórek z Vipery. Działa w kilka chwil, po nałożeniu wystarczy odczekać trzy minuty i można przystąpić do odsuwania skórek drewnianym patyczkiem. Żel bardzo dobrze radzi sobie ze zmiękczaniem skórek, sprawia że staja się mięciutkie a nawet delikatnie je nawilża. Po nazwie spodziewałam się gęstszego preparatu, ale okazało się, że jego konsystencja jest w sam raz, wbrew moim początkowym obawom nie spływa z paznokci.
*skórki przed użyciem żelu*
*i po*

*Ocena końcowa: 5+/6*
Żel jest bardzo wydajny tani i co ważne skuteczny. Z moimi skórkami radzi sobie świetnie, ale jeżeli Wasze są bardzo oporne na działanie wszelkich preparatów radzę przed użyciem żelu wymoczyć paznokcie w kąpieli mydlanej, a skórki jeszcze łatwiej poddadzą się jego działaniu. Żel zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie i obecnie nie widzę dla niego wśród tego typu preparatów godnej konkurencji.

Żel możecie kupić na stoiskach firmowych Vipera oraz w sklepie internetowym.

Pozdrawiam
  • awatar mala0727: remover to ważna rzecz i się przydaje ja zaczełam wycinać skórki dopiero niedawno nigdy mi nie zarastały ale w szkole na zaliczeniach z manicure musiałam się poddać zabiegowi i teraz niestety zarastają nie dużo ale muszę dbać bardziej niż kiedyś :)
  • awatar Luflee fashion ♥: Super muszę wypróbować, tylko mi pozostanie sklep internetowy :) Wiesz, robię zamówienie z hurtowni biżuterii katherine.pl Jakbyś była zainteresowana pisz na priv, wszystko objaśnię :) Już moje 4 zamówienie.
  • awatar BabskieMazidła!: Dziekuje Ci za recenzje bo mam problem ze skorkami wokol paznokci. Wyprobuje ten żel :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Jest pięknie! Słońce za oknem, przyjemna temperatura, choć mamy już kalendarzową jesień, lato wyraźnie daje do zrozumienia, że chciałoby zostać z nami na dłużej. Ja jako stworzenie ciepłolubne nie mam nic przeciwko i jak dla mnie tak właśnie może wyglądać tegoroczna jesień A Wy nie możecie doczekać się jesieni?*

Miesiąc wrzesień obfituje we współprace, w sobotę dotarła do mnie paczuszka z kosmetykami od firmy HEAN. Nie ukrywam, że byłam zaskoczona jej zawartością, ponieważ po wymianie wiadomości spodziewałam się co najwyżej trzech kosmetyków, a dostałam pięć nowości z kolekcji jesień/zima 2011: tusz do rzęs Boom lashes, dwa lakiery do paznokci duo chromatic oraz dwie odżywki do paznokci: proteinową i wzmacniającą z jedwabiem.





Testowanie trwa, a do Was kieruję pytanie: o którym z kosmetyków chcecie poczytać najpierw?

Te i wiele innych kosmetyków marki znajdziecie na stronie Hean http://hean.pl/- zapraszam Was do odwiedzenia tej strony!

Pozdrawiam
  • awatar instagram.com/kasia.love: Te lakiery wyglądają bardzo interesująco. Już nie mogę się doczekać, aż pokażesz je na paznokciach. ;)
  • awatar Gość: Mnie również odżywki.
  • awatar Gość: Mam podkład z tej firmy i jest naprawdę fajny :) Mnie interesują te odzywki z ostatniego zdjęcia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Biorę udział w rozdaniu urodzinym na PLEJADZIEKOSMETYKOW


http://plejadakosmetykow.pinger.pl/m/7627477/my-birthday-giveaway-for-you
To ostatnie chwila na zgłoszenie się do konkursu!
 

wonderful.life
 
plejadakosmetykow
 
Wszystkiego najlepszego w Dniu Urodzin! Dużo zdrówka, szczęścia, pociechy z synka i wielu wspaniałych chwil w życiu
 

 
Posłuchajcie koniecznie- wspaniały głos i piękna muzyka!

i przypomnijcie sobie czy z czymś Wam się kojarzy... )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Czy też tak macie, że wraz ze zmieniającymi się porami roku zmienia się wasz makijaż? U mnie tak się dzieję, z nadejściem jesiennej aury witam się znów z podkładem, a na powiekach w makijażu dziennym na próżno szukać mocnego kolorystycznego akcentu. Po powiekach mieniących się wszystkimi kolorami tęczy pozostały tylko wspomnienia...*

Ta zmiana w żadnym wypadku nie jest spowodowana jakimś przygnębieniem, bo złota jesień potrafi być naprawdę piękną i inspirującą porą roku, lubię ją tym bardziej, że świętuję wtedy swoje urodziny Wybór bardziej stonowanych barw spowodowany jest pewnym dopasowaniem się do otaczającej mnie aury. Liście mieniące się kolorami od żółtego przez czerwony, aż po złoty są właśnie moją małą makijażową inspiracją. Kiedy cienie w jaskrawych kolorach chowam w najdalszy kąt mojej szuflady od tego momentu dowodzenie przejmują wszelkie brązy, beże, szarości, odcienie złota i srebra. Są bardzo uniwersalne i "bezpieczne", makijaż w takich odcieniach wygląda elegancko i pasuje zarówno na uczelnię, do pracy jak i na kawę w gronie znajomych.
*Wraz z porami roku jedno w moim makijażu nigdy nie ulega zmianie- zawsze stawiam akcent na oczy, wyraziste i pięknie podkreślone spojrzenie jest punktem obowiązkowym w moim makijażu. Dlatego dziś postanowiłam podzielić się z Wami moją opinia na temat cienia do powiek firmy Vipera Cosmetics z serii Pocket w kolorze 859- bardzo uniwersalnym a zarazem idealnie wpasowującym się w jesienne trendy za sprawą koloru oraz metaliczności (właściwie ledwie dostrzegalnej ale jednak)*


*Najpierw zobaczcie co na temat cieni z kolekcji Pocket pisze sam producent*
Pojedyńczy Cień do Powiek Pocket dostępny jest w 60 kolorach.
Kolekcja kusi barwami wesołej zabawy. Kolorystyczne ciekawostki przeplatane połyskami świeżości i woalkami naturalności. W mieszance kolorów znajdziemy cienie głębokie i jaśniutkie, przymglone, tęczowe, perliste, energiczne, metaliczne cienie do powiek.
Aplikator w zestawie.

Zawartość: 4g
Termin ważności: 18-24 miesiące
Cena: 8zł

Cechy:
- Kremowa konsystencja umożliwia wykwintną aplikację i znakomite przyleganie Cienia do powiek

- Wzbogacone Minerałami sferyczne kształty Krzemionki zapewniają nasycony kolor, trwałość i niepowtarzalny rozbłysk

- Formuła z dodatkiem SILIKI i ultra drobnej MIKI zapewnia gładkość, trwałość i piękny wygląd cienia na powiece

- Paleta przepięknych odcieni pozwala na stworzenie niepowtarzalnego makijażu na różne okazje

- Funkcjonalne opakowanie z dołączoną pacynką gratis

*Moja opinia*
Kolor 858 przywodzi mi na myśl mieszaninę dwóch kolorów: zgaszonego brązu i starego złota, jest to bardzo ładny odcień pasujący do wielu makijaży. W opakowaniu cień ma właśnie taki kolor o którym wcześniej wspomniałam i dostrzec możemy delikatne drobinki, które po nałożeniu cienia na powiekę są niemal niewidoczne, właściwie trzeba się bardzo dokładnie przyjrzeć żeby je dostrzec- co moim zdaniem jest zaletą gdyż nie przepadam za dużymi błyszczącymi drobinkami w jakichkolwiek kosmetykach kolorowych.

Jak możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu, kolor cienia jest bardzo ładny, ale oczywiście oceny pigmentacji nie dokonujemy po dotknięciu cienia paluszkiem oraz późniejszym roztarciu go na dłoni, bo przecież żadna z nas w taki sposób nie wykonuje makijażu (no chyba że w ekstremalnych warunkach ;p).
Pigmentację możemy ocenić po nałożeniu cienia narzędziem którego używamy do wykonania makijażu oka- w moim przypadku jest to pędzelek i nim nanosimy cień na dłoń lub powiekę.

Tak wygląda cień po nałożeniu go pędzelkiem na dłoń:
po lewej cień bez bazy, po prawej cień na bazie Virtual

Cień nałożony solo czyli na sam krem tonujący, bez użycia jakiejkolwiek bazy pod cienie prezentuję się bardzo ładnie, choć delikatnie to elegancko i co ważne bardzo zaskakuje trwałością. Nie mam bardzo tłustych powiek, ale jak wiadomo powieki wydzielają delikatny film i nieraz zdarzało mi się, że cienie rolowały się, znikały bądź zbierały w załamaniu powieki. W przypadku tego cienia nic takiego się nie stało, ku mojemu zaskoczeniu po siedmiu godzinach cienie trzymały się na powiekach tak jak zostały nałożone rano, straciły nieznacznie na intensywności koloru, ale cały czas wyglądały ładnie.

Cień nałożony na bazę prezentuje się o wiele atrakcyjniej, zyskuje na nasyceniu koloru, a jego trwałość jest bardzo zadowalająca, bo od momentu wykonania makijażu rano, aż do wieczornego demakijażu. Nie wiem jak zachowuje się na innych bazach, ale z bazą Virtual tworzą zgrany duet.

*Ocena końcowa: 5-/6*
Cień Vipera Pocket 859, bardzo przypadł mi do gustu, zarówno pod względem jakości jak i koloru. Bardzo łatwo można stopniować nasycenie koloru, na początku cień jest półtransparentny, ale intensywność koloru zależy od ilości warstw i oczywiście użycia bazy pod cienie do powiek. Cień podczas aplikacji delikatnie się osypuje, ale dzieje się tak wtedy gdy nabierzemy jego większą ilość na pędzelek. Łatwo się rozciera i łączy z innymi cieniami. Co do opakowania, no cóż nie jest ono najważniejsze tylko jego zawartość, natomiast ja mam co do niego pewne zastrzeżenia... nie wzbudza jakiś pozytywnych wrażeń estetycznych- jest bardzo proste i wygląda nijak, w całości wykonane z plastiku, nawet forma w której znajduje się cień jest plastikowa i nie ma mowy o przełożeniu cienia do GlamBox. Rozsuwane opakowanie jest wygodnym rozwiązaniem, brak pacynki w moim przypadku jak najbardziej na plus i trwałość po upadku z dużej wysokości na płytki w łazience przetrwał bez najmniejszego uszczerbku (ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu).
Nie mam pojęcia jak sprawują się inne cienie z tej serii, ale ten w odcieniu 859 jest godny polecenia. W testach wypadł bardzo dobrze, a ja polubiłam go na tyle, że zagościł na stale w mojej kosmetyczce z kosmetykami do dziennego makijażu. Myślę, że osoby rozpoczynające dopiero przygodę z makijażem powinny zwrócić uwagę na te cienie, ponieważ za niską ceną idą w parze przyzwoita jakość i łatwość w "obsłudze".


Jeżeli zainteresował Was cień firmy Vipera, albo jesteście ciekawe jakie kosmetyki posiada firma w swojej ofercie zapraszam na stronę sklepu Vipera http://www.viperasklep.pl/

__________________________________________________________
Produkt został mi wysłany do recenzji, ale informuję iż w żaden sposób nie wpływa to na moją opinię.
  • awatar Maziuniaa: wow świetny kolor. piękny w ogóle makijaż oka. ja nie umiem tak :(
  • awatar mala0727: fajny kolor poszukam podobnego ;)
  • awatar Nuts: Mam identyczny cień z limitowanki essence, kocham go :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś prezentuję Wam makijaż typowo dzienny, bo utrzymany w neutralnej kolorystyce.




Co o nim sądzicie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
*Dziś dotarła do mnie paczka od firmy Hempz, która tworzy kosmetyki na bazie olejku z konopi i naturalnych ekstraktów z ziół i roślin.*
Konopie indyjskie popularnie kojarzone dosyć tendencyjnie, bo z narkotykami, firma przedstawia jednak jako wspaniały składnik kosmetyków- źródło piękna. Naturalne składniki kosmetyków Hempz posiadają właściwości nawilżające, regenerujące, wzmacniające i odmładzające skórę i włosy, a także co w dzisiejszych czasach szczególnie ważne- łagodzące skutki działania szkodliwych czynników zewnętrznych.
Oprócz oleju z konopi każdy produkt zawiera naturalne ekstrakty z owoców, roślin i zbóż.
Sam pomysł na wykorzystanie nasion konopi indyjskiej w produkcji kosmetyków bardzo mnie zaintrygował i z tego miejsca dziękuję Panu Grzegorzowi za chęć współpracy z moim blogiem i udostępnienie kosmetyków.

Zapowiada się intensywne testowanie! Dokładnie sprawdzę czy kosmetyki zadziałają na wymagających włosach i cerze mojej skromnej osoby równie przyzwoicie jak są prezentowane

Więcej o samej marce możecie poczytać tu: http://hempz.pl/store/
Zawartość paczki:
Hempz Colour Preserve Shampoo Mini (szampon do włosów farbowanych)
Hempz Colour Preserve Conditioner Mini (odżywka do włosów farbowanych)
Hempz Purifying Facial Cleanser (żel oczyszczający do twarzy)

Testowanie rozpoczynam już dziś, a recenzje wkrótce pojawią się na blogu

Ja najbardziej ciekawa jestem działania kosmetyków do włosów bo mam na punkcie ich wyglądu małą obsesję. A Wy na którego produktu recenzje czekacie najbardziej?
A może używałyście już któryś z kosmetyków tej firmy i macie na ich temat wyrobioną opinię?
Czekam na wasze komentarze!
 

 
*W dzisiejszym poście pokażę Wam jak wykonuję swój makijaż na wieczór. Nie przepadam za ciemnym makijażem oka na co dzień, ale uważam, że na wieczór mocniejszy makijaż jest jak najbardziej na miejscu. Wykonywania wieczorowego makijażu powoli się uczę, dlatego jeżeli uważacie, że coś należy poprawić, piszcie śmiało- jestem otwarta na wasze sugestie i porady*

Kosmetyki, których użyłam do wykonania makijażu:
Baza pod cienie do powiek Virtual
Cień do powiek w kolorze jasnego różu (czwarty od lewej) z paletki Avon Paradise Green
Cień do powiek czarny- Miss Sporty ocień 101 Night
Tusz do rzęs Maybelline Colossal Volum Express Black

*Wykonanie*
Na całą powiekę, aż pod łuk brwiowy nakładam bazę pod cienie do powiek Virtual- dzięki temu cienie w nienaruszonym stanie przetrwają całą noc, aż do białego rana

Cień w kolorze jasnego różu z paletki Avon nakładam na całą powiekę aż pod łuk brwiowy, nie zapominając o rozświetleniu (tym samym cieniem) wewnętrznego kącika oka.

Cieniem Night z Miss Sporty zaznaczam załamanie powieki. Ten sam cień nakładam również w zewnętrznym kąciku, rozcierając go ku środkowi powieki. Nie mam pojęcia dlaczego czarny cień wyszedł na zdjęciach jak stalowo-granatowy... chociaż gdy się dłużej przyglądam ten efekt wydaje się całkiem ciekawy

Czarną kredką z Manhattan rysuję cienką kreskę tuż przy linii górnych rzęs, a następnie na linii dolnych rzęs (do połowy).

Na sam koniec dokładnie tuszuję zarówno górne jaki i dolne rzęsy tuszem Maybelline Colossal Volum' Express.

*Przy użyciu niewielu kosmetyków w kilka chwil powstał wieczorowy makijaż oka*

Jestem ciekawa co sądzicie o tym makijażu, czekam na Wasze komentarze!
 

 
będąc dziś na mieście zupełnie "przez przypadek" zahaczyłam o Naturę.
Moje dzisiejsze zakupy:
Stampy set- 13,99zł
pojedyncza płytka- 6,99zł
lakier do stempli- 6,49zł
pędzelek do cieni- 5,99zł
Właściwie nie myślałam wcześniej o zakupie niczego konkretnego, ale stojąc przed szafą Essence nagle przypomniałam sobie jakie wspaniałe zdobienia można wyczarować za pomocą zestawu do stemplowania paznokci.
*Popatrzcie same*



Dawno już nie malowałam na moich paznokciach żadnych wzorków, było spowodowane to zwykle brakiem cierpliwości. Teraz wiedząc jakie może być to łatwe postanowiłam do zestawu kupić jeszcze jedna płytkę z ciekawymi wzorami oraz przeznaczony do robienia wzorków lakier w kolorze czarnym.

Już dziś postaram się wyczarować coś na moich paznokciach, a efekty mojego pierwszego stempelkowania będziecie mogły ocenić same

Filmik instruktażowy:

Przy okazji kupiłam również pędzelek- kuleczkę o którym słyszałam wiele dobrego

*Podoba Wam się efekt jaki można uzyskać za pomocą stempli?*
  • awatar Nuts: Mam kulkę, sprawdza się nieźle :)
  • awatar Skinny Sugar: @artpublika: oczywiście że tak, musi być tylko świetnie napigmentowany ;p
  • awatar Skinny Sugar: @owocowa.: to są zdjęcia znalezione w internecie, swoje zaprezentuję na dniach ;))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
*W zeszłym tygodniu nawiązałam współpracę z marką Vipera Cosmetics, jest to pierwsza współpraca w historii mojego bloga i nie ukrywam, ze bardzo się z niej cieszę. Po szybkiej wymianie maili, paczuszka z kosmetykami dotarła do mnie dziś rano. Dostałam do przetestowania kosmetyki, które (jak na razie wizualnie) bardzo przypadły mi do gustu.*
Teraz przedstawię Wam pokrótce firmę Vipera Cosmetics:
"Vipera Cosmetics od lat utrzymuje pozycję lidera w branży kosmetyków kolorowych. Szeroka i nowoczesna oferta Firmy składa się z produktów o najwyższym standardzie, które w wyjątkowy sposób podkreślają kobiecą urodę, dodając Paniom wdzięku i szyku. Zaliczane do dekoracyjnych, nie tylko upiększają, ale także doskonale chronią i pielęgnują skórę.
Vipera posiada Międzynarodowy Certyfikat Jakości ISO 9001. Kosmetyki Vipera Cosmetics, badane przez lekarzy specjalistów: dermatologów, alergologów i okulistów, są produktami bezpiecznego stosowania. Nie są testowane na zwierzętach.
Sukcesem Firmy jest zaufanie, jakim obdarzają ją Klientki."
Więcej informacji o firmie Vipera znajdziecie na http://vipera.com.pl/pl/index.php -zachęcam Was do odwiedzenia tej strony!

*Zobaczcie co znajdowało się w paczuszce i co wkrótce zostanie zrecenzowane na moim blogu...*
Żel do skórek nr 7
Puder transparentny rozświetlający nr 504
cień do powiek EYE nr 44
cień do powiek POCKET nr 859

*Który z kosmetyków zostanie zrecenzowany jako pierwszy zależy TYLKO OD WAS! Czekam na Wasze komentarze*
  • awatar Bitchinred: Hej :D a mnie ciekawi w jaki sposób nawiązałaś współpracę :) Ty pierwsza do nich napisałaś e-maila? Czy jak to się robi bo jestem zielona w tym temacie :D
  • awatar instagram.com/kasia.love: Ja bym chciała dowiedzieć się co sądzisz o tym żelu do skórek. ;)
  • awatar Myszka Mikii: lakier ten mam i jest CUUUUdowny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dziewczyny, ten post zawiera pytanie które kieruję do Was, ale najpierw wprowadzę Was trochę do tematu.
Chodzi o moje włosy, teraz bardzo o nie dbam od pół roku nie rozjaśniam i nie "palę" ich prostownicą, farbowałam je w czerwcu na brąz farbą z Garniera i po nim właściwie zostały mi tylko złote i brązowe refleksy, ale pojawił się również już mój naturalny odrost- ciemny blond. Nie chcę zmieniać już koloru swoich włosów raczej skłaniam się w stronę mojego naturalnego i pomyślałam żeby troszkę wyrównać i odświeżyć kolor.

*I tu pojawia sie pytanie do Was jakie szamponetki bądź szampony koloryzujące polecacie??*

*Liczę na Wasze porady moje Drogie*
  • awatar Skinny Sugar: @Kasiaaa8: Dziękuję za podpowiedź, poszukam czegoś w tych odcieniach, a już po koloryzacji na blogu pojawi się wpis o efektach ;)
  • awatar Kamcia009.: Tak Ja też bym się skałaniała do kupienia czegoś w kolorze jasnego brązu lub orzechowego brążu są to bardzo jasne odcienie brązu które przepięknie wygladają :)
  • awatar Skinny Sugar: @Kasiaaa8: Profesjonalistka- wspaniale! :D Odrost jest spory jakieś 5 cm na szczęście wygląda w miarę naturalnie. To może kupić coś w kolorze jasnego brązu, bo trochę ciemniejszy od moich naturalnych może być, tylko nie chcę ich męczyć farbą. Co o tym myślisz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Kocham muzykę, a kiedy włączyłam rano wyszukiwarkę Google byłam zachwycona w jaki sposób firma świętuje 65 rocznicę urodzin Freddiego Mercury'ego- wokalisty zespołu Queen. Uczcili jego urodziny za pomocą specjalnego "doodle", animowanego logo na stronach wyszukiwarki. Piszę tu o tym ponieważ ten zespół nie jest mi obcy, mieszkam pod jednym dachem z wielkim fanem tego legendarnego zespołu i wiem, że również jemu sprawiło to wielką radość.
Wejdźcie w wyszukiwarkę i postępujcie według powyższej instrukcji, a będziecie mogli obejrzeć wspaniałą animację lub obejrzyjcie poniższy filmik*

*Prawda, że się postarali?*
Pozdrawiam
________________________
zdradzę Wam w tajemnicy, że udało się mi nawiązać współpracę z pewną firmą kosmetyczną... więcej wiadomości już wkrótce

  • awatar Niero17: Jestem zauroczona dzisiejszą akcją Google ^^ Uwielbiam Queen i Freddiego, strasznie miła niespodzianka ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Lekki, kolorowy, rozświetlający spojrzenie- taki właśnie jest mój letni makijaż oczu. Pokaże Wam dziś jak przy użyciu niewielu kosmetyków można wykonać makijaż nadający się na każdą porę dnia i wiele różnych okazji.Użycie cieni w kolorze piasku i koralowego różu czyni go bardzo wakacyjnym, przywodzi na myśl gorący piasek na nadmorskiej plaży oraz kolor koralowców na rafie.*

Kosmetyki których użyłam:
Baza pod cienie do powiek Virtual
Cień do powiek w kolorze piasku- Sensique Exotic Flower nr 224
Cień do powiek w kolorze koralowego różu- Sensique Exotic Flower nr 223
Cień do powiek czarny- Miss Sporty ocień 101 Night
Tusz do rzęs Maybelline Colossal Volum Express Black

Wykonanie:
Na całą powiekę, aż pod łuk brwiowy nakładam bazę pod cienie do powiek Virtual- dzięki temu cienie w nienaruszonym stanie pozostaną na swoim miejscu przez cały dzień.

Następnie jasny cień z Sensique w odcieniu 224 nakładam na całą powiekę aż pod łuk brwiowy, nie zapominając o rozświetleniu (tym samym cieniem) wewnętrznego kącika oka.

Cieniem w kolorze koralowego różu (223) z Sensique zaznaczam załamanie powieki. Ten sam cień nakładam również w zewnętrznym kąciku, rozcierając go ku środkowi powieki.

Przy użyciu cienkiego pędzelka, cieniem 101 Night, na linii dolnych rzęs (do połowy) rysuję delikatną kreskę i mocno ją rozcieram.

Na sam koniec dokładnie tuszuję zarówno górne jaki i dolne rzęsy tuszem Maybelline Colossal Volum' Express.

*Tym sposobem w kilka chwil makijaż oka jest gotowy!*

Jak Wam się podoba ten makijaż?
  • awatar Skinny Sugar: @Tasiulencja: one by one nie miałam jeszcze okazji wypróbować, a teraz mnie kusi nowość maybelline cat eyes :)
  • awatar instagram.com/kasia.love: Dziękuję ślicznie. ♥ Piękny makijaż, taki tusz również posiadam, choć na wykończeniu i powiem, że był całkiem niezły, tylko ja miałam z fioletowym napisem. ;) Teraz zastąpiłam go też maskarą z Maybelline, jednak wybrałam One by one, stosuję już kilka dni i bardziej przypadła mi do gustu, ma bardzo fajną szczoteczkę. :)
  • awatar OdzianiMelancholiiKolorami: Piękny, taki delikatny :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›